REGGAE SHOT #1 with NATURAL DREAD KILLAZ
2012-02-10, Toruñ
Feel Like Jumping Presents ... Zapraszamy w pi±tek 10 lutego na pierwsz± edycjê imprez i koncertów przy gor±cych klimatach z Jamajki do klubu NRD w Toruniu. Podczas REGGAE SHOT... wi�cej »

relacje
- 2011 - kwiecieñ (2)
- 2010 - maj (1)
- 2010 - styczeñ (1)
- 2009 - grudzieñ (1)
- 2009 - pa¼dziernik (1)
- 2009 - marzec (2)
- 2009 - luty (2)
- 2009 - styczeñ (1)
- 2008 - grudzieñ (1)
- 2008 - listopad (5)
- 2008 - pa¼dziernik (4)
- 2008 - wrzesieñ (2)
- 2008 - sierpieñ (1)
- 2008 - lipiec (7)
- 2008 - czerwiec (3)
- 2008 - maj (3)
- 2008 - kwiecieñ (1)
- 2008 - styczeñ (1)
- poka¿ wszystkie
Doreen Shaffer & The Moon Invaders, Green Småtroll

Doreen Shaffer & The Moon Invaders, Green Småtroll
2010-01-13
Praga
miejsce: Lucerna Music Bar
Po tym koncercie spodziewa³em siê, ¿e bêdzie wielkim wydarzeniem. Ale okoliczno¶ci mu towarzysz±ce przeros³y moje oczekiwania, a sam koncert zapewne bêdzie nale¿a³ do tych, które na trwa³e wry³y siê w moj± pamiêæ.
Ju¿ samemu wyjazdowi do Pragi towarzyszy³y ekstremalne niepokoje. Nie notowane od lat opady ¶niegu, które sparali¿owa³y pó³ Europy, wymusi³y nieuchronnie nasuwaj±ce siê pytania. Czy arty¶ci dotr± i czy my dojedziemy do czeskiej stolicy. Niepokój okaza³ siê nieuzasadniony. W koñcu Èeské Dráhy to nie PKP, a ¿eby by³o ciekawiej, miasto nad We³taw± powita³o nas totalnie uprz±tniêtymi ze ¶niegu chodnikami. I jak oni to robi± :-).
Kolejny problem do rozwi±zania, o której ca³a impreza mia³aby siê rozpocz±æ. Na plakacie widnia³a godzina 19, na bilecie 20, a na stronie klubu 21. Tym razem to Lucerna trafi³a najlepiej. Nic dziwnego, ¿e o 19 przed wej¶ciem snu³o siê niepokoj±co ma³o ludzi. Oczywi¶cie nie musieli¶my mêczyæ siê spragnieni w ch³odzie, bo jak powszechnie wiadomo dla Rudemakera drzwi wszêdzie stoj± otworem. Bramkarz mia³ pewne w±tpliwo¶ci, ale jak oznajmi³ mu nasz czeski przyjaciel Boldrik, my tu przyszli¶my do pracy i powinni¶my zostaæ wpuszczeni :-).
Ok. 21 Lucerna zape³ni³a siê w stopniu znacz±cym. Wprawdzie jej wnêtrza widzia³y ju¿ wiêksze t³umy, ale i tak organizatorzy koncertów u nas mog± tylko pomarzyæ o takiej frekwencji. Zacz±³ miejscowy Green Småtroll. Rzecz ciekawa. W sk³adzie nastêpuj± ci±g³e zmiany, zreszt± kolejna zosta³a zapowiedziana ze sceny, a poziom zespo³u nieustannie zwy¿kuje. Ch³opaki (ju¿ niestety bez dziewczyny) zaprezentowali w g³ównej mierze materia³ z nowej, trzeciej p³yty. Czyli ska-jazz w najlepszym wydaniu. Poziomu muzyków mo¿na im pozazdro¶ciæ. W programie koncertów GS pojawia siê te¿ coraz wiêcej utworów utrzymanych w stylu early reggae i rocksteady. Czy¿by wp³yw Mr. Symaripa, któremu swego czasu udatnie akompaniowali? Jak dla mnie bomba! ¦wietna, czterdziestominutowa rozgrzewka.
Je¶li GS prezentuje obecnie poziom pierwszoligowy, The Moon Invaders graj± zdecydowanie w Lidze Mistrzów. Ju¿ pierwsze d¼wiêki nie pozostawi³y w±tpliwo¶ci, kto wystêpuje w roli gwiazdy. Niedawny praski koncert The Caroloregians ukaza³ tylko namiastkê mo¿liwo¶ci panów Hardisona, Bridoux i Léonarda. Teraz w towarzystwie drugiego Hardisona, Loosa, Murinniego, Langsjoena, Rajmundo i Pemmersa, Belgowie udowodnili na co naprawdê ich staæ. Ska, reggae i soul najwy¿szej próby. Obecnie jest to jeden z najlepszych, europejskich zespo³ów, graj±cych tak± muzykê. Ka¿dy d¼wiêk ma tam swoje miejsce, ka¿dy zagrany jest perfekcyjnie i ma to trudne do okre¶lenia co¶, co powoduje, ¿e ciarki przechodz± po ca³ym ciele. Magia? Byæ mo¿e. Niektóre, nawet bardzo dobre zespo³y jej nie posiadaj±. Moon Invaders ma jej du¿o. Dziêki temu momentalnie porwa³ ca³± publiczno¶æ i zanurzy³ w swoim muzycznym ¶wiecie.
W³asne kompozycje, covery i numery Caroloregians stanowi³y jednak tylko godzinn± przygrywkê przed prawdziwym, duchowym misterium. Po krótkiej przerwie na scenê wesz³a prawdziwa Królowa Ska, jedyna i niepowtarzalna Doreen Shaffer. Tego co siê wtedy sta³o nie prze¿y³em jeszcze na ¿adnym koncercie ska. Ludzi ogarn±³ jaki¶ amok. Totalny sza³ i rozsadzaj±cy ¶ciany wrzask z wszystkich garde³. Zabrak³o tylko mdlej±cych. Ogl±dali¶cie filmy dokumentalne z koncertów The Beatles w 60. latach? To by³o w³a¶nie co¶ takiego. A Doreen? Chyba naprawdê siê wzruszy³a. Co w niej jest tak poruszaj±cego? Drobna, korpulentna, starsza pani. Gdy zaczê³a ¶piewaæ do oczu same cisnê³y siê ³zy wzruszenia. Królow± mia³em okazjê ju¿ kilka razy ogl±daæ. Ze Skatalites wychodzi na trzy, cztery piosenki. Solo widzia³em J± na du¿ym festiwalu. Teraz, po raz pierwszy sta³a na scenie tak blisko mnie. Dos³ownie na wyci±gniêcie rêki. Niesamowite prze¿ycie. Za¶piewa³a wszystkie swoje najwiêksze przeboje. I te wczesne, z pocz±tków kariery, i te nieco pó¼niejsze. Rewelacyjnie wypad³y duety. Ja wiem, ¿e ¿aden z braci Hardisonów nie zast±pi takiego dajmy na to Jackie Opela, ale i tak wra¿enie by³o ogromne. Ach, co tu du¿o pisaæ. To by³ cudowny wieczór. Godzina minê³a jak chwila, jednocze¶nie trwaj±c nieustannie w jakim¶ pozaczasie. Potem jeszcze bisy, po¿egnania, u¶cisk d³oni Królowej i... skoñczy³o siê. Naprawdê wieczór pe³en magii.
Zdjêcie: Vojta "Huggi" Florian
2010-02-15 - jaregpowrót »
Ju¿ samemu wyjazdowi do Pragi towarzyszy³y ekstremalne niepokoje. Nie notowane od lat opady ¶niegu, które sparali¿owa³y pó³ Europy, wymusi³y nieuchronnie nasuwaj±ce siê pytania. Czy arty¶ci dotr± i czy my dojedziemy do czeskiej stolicy. Niepokój okaza³ siê nieuzasadniony. W koñcu Èeské Dráhy to nie PKP, a ¿eby by³o ciekawiej, miasto nad We³taw± powita³o nas totalnie uprz±tniêtymi ze ¶niegu chodnikami. I jak oni to robi± :-).
Kolejny problem do rozwi±zania, o której ca³a impreza mia³aby siê rozpocz±æ. Na plakacie widnia³a godzina 19, na bilecie 20, a na stronie klubu 21. Tym razem to Lucerna trafi³a najlepiej. Nic dziwnego, ¿e o 19 przed wej¶ciem snu³o siê niepokoj±co ma³o ludzi. Oczywi¶cie nie musieli¶my mêczyæ siê spragnieni w ch³odzie, bo jak powszechnie wiadomo dla Rudemakera drzwi wszêdzie stoj± otworem. Bramkarz mia³ pewne w±tpliwo¶ci, ale jak oznajmi³ mu nasz czeski przyjaciel Boldrik, my tu przyszli¶my do pracy i powinni¶my zostaæ wpuszczeni :-).
Ok. 21 Lucerna zape³ni³a siê w stopniu znacz±cym. Wprawdzie jej wnêtrza widzia³y ju¿ wiêksze t³umy, ale i tak organizatorzy koncertów u nas mog± tylko pomarzyæ o takiej frekwencji. Zacz±³ miejscowy Green Småtroll. Rzecz ciekawa. W sk³adzie nastêpuj± ci±g³e zmiany, zreszt± kolejna zosta³a zapowiedziana ze sceny, a poziom zespo³u nieustannie zwy¿kuje. Ch³opaki (ju¿ niestety bez dziewczyny) zaprezentowali w g³ównej mierze materia³ z nowej, trzeciej p³yty. Czyli ska-jazz w najlepszym wydaniu. Poziomu muzyków mo¿na im pozazdro¶ciæ. W programie koncertów GS pojawia siê te¿ coraz wiêcej utworów utrzymanych w stylu early reggae i rocksteady. Czy¿by wp³yw Mr. Symaripa, któremu swego czasu udatnie akompaniowali? Jak dla mnie bomba! ¦wietna, czterdziestominutowa rozgrzewka.
Je¶li GS prezentuje obecnie poziom pierwszoligowy, The Moon Invaders graj± zdecydowanie w Lidze Mistrzów. Ju¿ pierwsze d¼wiêki nie pozostawi³y w±tpliwo¶ci, kto wystêpuje w roli gwiazdy. Niedawny praski koncert The Caroloregians ukaza³ tylko namiastkê mo¿liwo¶ci panów Hardisona, Bridoux i Léonarda. Teraz w towarzystwie drugiego Hardisona, Loosa, Murinniego, Langsjoena, Rajmundo i Pemmersa, Belgowie udowodnili na co naprawdê ich staæ. Ska, reggae i soul najwy¿szej próby. Obecnie jest to jeden z najlepszych, europejskich zespo³ów, graj±cych tak± muzykê. Ka¿dy d¼wiêk ma tam swoje miejsce, ka¿dy zagrany jest perfekcyjnie i ma to trudne do okre¶lenia co¶, co powoduje, ¿e ciarki przechodz± po ca³ym ciele. Magia? Byæ mo¿e. Niektóre, nawet bardzo dobre zespo³y jej nie posiadaj±. Moon Invaders ma jej du¿o. Dziêki temu momentalnie porwa³ ca³± publiczno¶æ i zanurzy³ w swoim muzycznym ¶wiecie.
W³asne kompozycje, covery i numery Caroloregians stanowi³y jednak tylko godzinn± przygrywkê przed prawdziwym, duchowym misterium. Po krótkiej przerwie na scenê wesz³a prawdziwa Królowa Ska, jedyna i niepowtarzalna Doreen Shaffer. Tego co siê wtedy sta³o nie prze¿y³em jeszcze na ¿adnym koncercie ska. Ludzi ogarn±³ jaki¶ amok. Totalny sza³ i rozsadzaj±cy ¶ciany wrzask z wszystkich garde³. Zabrak³o tylko mdlej±cych. Ogl±dali¶cie filmy dokumentalne z koncertów The Beatles w 60. latach? To by³o w³a¶nie co¶ takiego. A Doreen? Chyba naprawdê siê wzruszy³a. Co w niej jest tak poruszaj±cego? Drobna, korpulentna, starsza pani. Gdy zaczê³a ¶piewaæ do oczu same cisnê³y siê ³zy wzruszenia. Królow± mia³em okazjê ju¿ kilka razy ogl±daæ. Ze Skatalites wychodzi na trzy, cztery piosenki. Solo widzia³em J± na du¿ym festiwalu. Teraz, po raz pierwszy sta³a na scenie tak blisko mnie. Dos³ownie na wyci±gniêcie rêki. Niesamowite prze¿ycie. Za¶piewa³a wszystkie swoje najwiêksze przeboje. I te wczesne, z pocz±tków kariery, i te nieco pó¼niejsze. Rewelacyjnie wypad³y duety. Ja wiem, ¿e ¿aden z braci Hardisonów nie zast±pi takiego dajmy na to Jackie Opela, ale i tak wra¿enie by³o ogromne. Ach, co tu du¿o pisaæ. To by³ cudowny wieczór. Godzina minê³a jak chwila, jednocze¶nie trwaj±c nieustannie w jakim¶ pozaczasie. Potem jeszcze bisy, po¿egnania, u¶cisk d³oni Królowej i... skoñczy³o siê. Naprawdê wieczór pe³en magii.
Zdjêcie: Vojta "Huggi" Florian
2010-02-15 - jaregpowrót »