FIRE CORNER !! REGGAE / SOUL ALL- NIGHTER !! VOL.4
2012-02-25, Olsztyn
Szykuje siê kolejna wycieczka w g³±b reggae, ska, soulu i rocksteady. Przez ten magiczny ¶wiat muzyki poprowadz± Ciê stali przewodnicy - Husky, Danny Mod i Real Cool Sound. Bilet... wi�cej »

relacje
- 2011 - kwiecieñ (2)
- 2010 - maj (1)
- 2010 - styczeñ (1)
- 2009 - grudzieñ (1)
- 2009 - pa¼dziernik (1)
- 2009 - marzec (2)
- 2009 - luty (2)
- 2009 - styczeñ (1)
- 2008 - grudzieñ (1)
- 2008 - listopad (5)
- 2008 - pa¼dziernik (4)
- 2008 - wrzesieñ (2)
- 2008 - sierpieñ (1)
- 2008 - lipiec (7)
- 2008 - czerwiec (3)
- 2008 - maj (3)
- 2008 - kwiecieñ (1)
- 2008 - styczeñ (1)
- poka¿ wszystkie
The Caroloregians, The Ratazanas

The Caroloregians, The Ratazanas
2009-12-29
Praga
miejsce: Cross Club
Wieczór skinhead reggae w industrialno-futurystycznych wnêtrzach? Czemu nie. Idealne zestawienie staro-nowego z nowo-starym :-). Tym razem praski Cross go¶ci³ ekipê portugalsko-belgijsk±. Rozpoczêli Portugalczycy z The Ratazanas czyli, jak twierdzi niejaki Roy Ellis aka Mr. Symarip, jeden z najlepszych backing bandów, z jakim przysz³o mu dot±d graæ. Tym razem w roli samodzielnej kapeli. Rekomendacja takiego mistrza zobowi±zuje, wiêc lipy byæ nie mog³o. Ju¿ na samym pocz±tku rzuci³y siê w oczy dwa instrumenty klawiszowe ustawione po obu stronach sceny. Hammond szala³ przez ca³y koncert, natomiast drugi parapet musia³ czasem ust±piæ miejsca saksofonowi tenorowemu, bowiem oba te instrumenty obs³ugiwa³ jeden muzyk. Ot taka oszczêdno¶æ w kryzysowych czasach ;-). Ale nie da siê ukryæ, ¿e w³a¶nie klawisze nadawa³y charakteru brzmieniu zespo³u. Nowocze¶nie podane, do¶æ surowe early reggae, buja³o jak nale¿y. Choæ wbrew pozorom nie jest to muzyka lekka, ³atwa i przyjemna i pocz±tkuj±cego s³uchacza mo¿e nieco znudziæ. Trzeba byæ na ni± trochê przygotowanym, a wtedy nie pozostaje nic innego, jak bawiæ siê na ca³ego. Co te¿ przez pe³n± godzinê czyni³a publiczno¶æ na parkiecie, tym razem w ilo¶ci ¶redniej, jak na praskie warunki oczywi¶cie. Dwoma s³owami dobry koncert.
Po ma³ym przemeblowaniu sceny (Hammond pozosta³) przysz³a pora na belgijski The Caroloregians. Panowie Matthew Hardison – wokal, gitara, Michael Bridoux - gitara i Nicolas Leonard – perkusja (nawiasem mówi±c producent debiutanckiej p³yty Ratazanas), znani tak¿e z The Moon Invaders oraz uzupe³niaj±cy sk³ad Jean Derby – bas i Stephan Orban – organy, zaprezentowali swoje spojrzenie na lepsz± stronê reggae. Bardzo podoba mi siê has³o, którym na majspejsie okre¶lili w³asn± twórczo¶æ. Otó¿ wed³ug nich jest to „funky reggae for working class”. Wdziêczne ;-). Jak dla mnie by³ to lepszy koncert ni¿ poprzedników. Choæ zdania w naszej ekipie by³y podzielone. Ja pozostanê przy swoim. Grali ciekawiej, barwniej i z wiêksz± maestri±. Czu³o siê wrêcz du¿e do¶wiadczenie muzyków. Kawa³ki bardziej dopracowane, bardziej melodyjne. No i ta gra Orbana na organach! Ach, miód na moje serce.
Belgowie dysponuj± bogatszym repertuarem, wiêc i koncert zagrali d³u¿szy. Ale i tak pó³torej godziny szybko minê³o. Komu by³o ma³o móg³ po uzupe³nieniu p³ynów wróciæ na parkiet, gdzie ju¿ winylami krêcili Fat & Dread Soundsystem. I tak do samego rana. A na zewn±trz ¶nieg pada³, pada³, pada³...
2010-01-12 - jaregpowrót »
Po ma³ym przemeblowaniu sceny (Hammond pozosta³) przysz³a pora na belgijski The Caroloregians. Panowie Matthew Hardison – wokal, gitara, Michael Bridoux - gitara i Nicolas Leonard – perkusja (nawiasem mówi±c producent debiutanckiej p³yty Ratazanas), znani tak¿e z The Moon Invaders oraz uzupe³niaj±cy sk³ad Jean Derby – bas i Stephan Orban – organy, zaprezentowali swoje spojrzenie na lepsz± stronê reggae. Bardzo podoba mi siê has³o, którym na majspejsie okre¶lili w³asn± twórczo¶æ. Otó¿ wed³ug nich jest to „funky reggae for working class”. Wdziêczne ;-). Jak dla mnie by³ to lepszy koncert ni¿ poprzedników. Choæ zdania w naszej ekipie by³y podzielone. Ja pozostanê przy swoim. Grali ciekawiej, barwniej i z wiêksz± maestri±. Czu³o siê wrêcz du¿e do¶wiadczenie muzyków. Kawa³ki bardziej dopracowane, bardziej melodyjne. No i ta gra Orbana na organach! Ach, miód na moje serce.
Belgowie dysponuj± bogatszym repertuarem, wiêc i koncert zagrali d³u¿szy. Ale i tak pó³torej godziny szybko minê³o. Komu by³o ma³o móg³ po uzupe³nieniu p³ynów wróciæ na parkiet, gdzie ju¿ winylami krêcili Fat & Dread Soundsystem. I tak do samego rana. A na zewn±trz ¶nieg pada³, pada³, pada³...
2010-01-12 - jaregpowrót »