Las Melinas
2012-02-10, Zielona Góra
Zapraszamy na koncert niesamowitej kapeli - Las Melinas !!! Zespó³ o potê¿nym sk³adzie, brzmieniu i energii. Bardzo skoczne i ¿wawe utwory w rytmach reggae/ ska / swing porusz±... wi�cej »

relacje
- 2011 - kwiecieñ (2)
- 2010 - maj (1)
- 2010 - styczeñ (1)
- 2009 - grudzieñ (1)
- 2009 - pa¼dziernik (1)
- 2009 - marzec (2)
- 2009 - luty (2)
- 2009 - styczeñ (1)
- 2008 - grudzieñ (1)
- 2008 - listopad (5)
- 2008 - pa¼dziernik (4)
- 2008 - wrzesieñ (2)
- 2008 - sierpieñ (1)
- 2008 - lipiec (7)
- 2008 - czerwiec (3)
- 2008 - maj (3)
- 2008 - kwiecieñ (1)
- 2008 - styczeñ (1)
- poka¿ wszystkie
Alamedadosoulna

Alamedadosoulna
2009-02-21
Tychy
miejsce: Kloster Pub
Od koncertu sporo czasu minê³o, ale poniewa¿ kapela zacna, a niewykluczone, ¿e jeszcze kiedy¶ nasz kraj odwiedzi, postanowi³em skre¶liæ parê s³ów o ich tyskim wyst±pieniu.
Ka¿dy wykonawca musi podj±æ decyzjê, w jaki sposób zaprezentowaæ siê publiczno¶ci, jak przedstawiæ swoj± twórczo¶æ. Mo¿na za³o¿yæ zwyk³e t-shirty i d¿insy, wyj¶æ na scenê i po prostu zagraæ. Ale uwaga, je¶li sama muzyka nie poruszy s³uchaczy, ci mog± szybko siê znudziæ!
Inna metoda polega na przygotowaniu specjalnego show. Przecie¿ koncert to forma spektaklu. Muzyki z p³yt mo¿na sobie pos³uchaæ w domu. Gdy ju¿ zdecydujemy siê na wyj¶cie do klubu, chcieliby¶my zobaczyæ co¶ wyj±tkowego, uczestniczyæ w wydarzeniu. Taka forma prezentacji w³asnej sztuki równie¿ niesie ze sob± niebezpieczeñstwo. Je¶li zespó³ nie ma nic do powiedzenia d¼wiêkami, spektakl zamienia siê w cyrk, a kapela popada w ¶mieszno¶æ.
Alamedadosoulna wyznaje zasadê, ¿e koncert powinien oddzia³ywaæ na rozmaite zmys³y, a publiczno¶æ jest jego pe³noprawnym uczestnikiem, nie tylko biernym widzem. S± ¶mieszni? Nie! Zdolno¶æ komponowania znakomitych utworów i rewelacyjne ich wykonanie nie pozwala na tak± ocenê.
Tyski klub zosta³ zape³niony do ostatniego miejsca. Okazuje siê, ¿e dobrym sposobem na zapewnienie frekwencji jest robienie koncertów w mniejszych miejscowo¶ciach. W du¿ych o¶rodkach ludzie czêsto s± ju¿ znudzeni – patrz Wroc³aw – i gdzie¶ maj± wysi³ki organizatorów. W miastach podobnych do Tychów, gdzie ciekawe imprezy trafiaj± siê zdecydowanie rzadziej, id± choæby z ciekawo¶ci, bo co¶ siê dzieje. A ¿e przez to na koncert trafiaj± tzw. „przypadkowi”? I bardzo dobrze. Czê¶æ z nich, obcuj±c z dobr± muzyk± w ¶wietnym wykonaniu, z³apie bakcyla, niektórzy kupi± p³ytê, zainteresuj± siê, siêgn± po kolejne i tym samym powiêksz± grono tych „nieprzypadkowych”. O to w³a¶nie chodzi!
Kloster Pub to bardzo interesuj±ce miejsce. Na parterze czê¶æ gastronomiczna, w której niezainteresowani imprez± maj± mo¿liwo¶æ konsumowania chmielowych wyrobów bez konieczno¶ci p³acenia za bilet. Pozostali powinni udaæ siê na piêterko, równie¿ wyposa¿one w bar. Obok niego sala balowa, wokó³, pod ¶cianami, stoliki dla zmêczonych ¿yciem, po ¶rodku parkiet dla preferuj±cych tañce, a trójk±tna scena wci¶niêta w k±t. Zaczêli¶my zadawaæ sobie pytanie, jak pomie¶ci dziesiêcioro muzyków? Zupe³nie niepotrzebnie.
Gdy napiêcie oczekuj±cych siêgnê³o zenitu, pojawili siê Hiszpanie. No tak... od strony baru :-). Uzbrojeni w instrumenty, przeciskali siê gêsiego przez t³um, by dotrzeæ do sceny. Po dotarciu do niej, od razu zaczêli. Ach, tego by³o mi trzeba. Tak zagranego ska i reggae z wyra¼nymi wp³ywami jazzu nie mo¿na nie lubiæ. I ¿eby nie by³o. ¯adne tam popierdu³ki, tylko ¿ywy, pal±cy ogieñ. Muzycy, wszyscy ubrani w jednakowe stroje stylizowane na fantazyjne, kawaleryjskie mundury, które mo¿na dok³adnie obejrzeæ na ich ostatniej p³ycie Finíssimo, rozpoczêli szaleñcz± zabawê. Jak siê okaza³o, brak miejsca nie jest dla nich ¿adnym problemem. By³y wygibasy, podskoki, uk³ady choreograficzne ca³ej dziesi±tki, granie w pozycji stoj±cej i horyzontalnej. Nic dziwnego, ¿e momentalnie rozruszali publikê. Ci, którzy stali dalej i mieli nieco ograniczone pole widzenia, szybko powchodzili na krzes³a. Wiadomo, do tañca ka¿de miejsce dobre. Pozwólcie, ¿e zacytujê zdanie, które znalaz³o siê w materia³ach promuj±cych koncert, gdy¿ znakomicie charakteryzuje ono zespó³, który ma jedn± jedyn± misjê: roznie¶æ ka¿d± scenê, na któr± siê natknie; jego broñ: ska, reggae i brzmienia Wschodu, wyobra¼nia, humor, porozumienie i czynnik zaskoczenia. Tak w³a¶nie by³o w Tychach. Solówki grane z wysoko¶ci ods³uchów to jeszcze nic. Wkrótce scen± sta³a siê ca³a sala. W pewnym momencie jeden z saksofonistów zacz±³ po niej kr±¿yæ, w koñcu wszed³ na stolik i z niego odegra³ swoj± partiê. Wra¿liwym ¶pieszê wyja¶niæ, ¿e ¿adne piwo nie zosta³o przy tym rozlane :-).
Nie zabrak³o do¶æ popularnego patentu polegaj±cego na poproszeniu widzów, by na jaki¶ czas zeszli do parteru. Ale o ile na ogó³ wygl±da to tak, ¿e w pozycji kucznej l±duj± tylko ci najbli¿ej sceny a reszta stoi (jak ni¿ej podpisany), tym razem ka¿dy z osobna zosta³ zaproszony do zabawy przez wêdruj±cego w¶ród ludzi mistrza ceremonii. I jak w tej sytuacji odmówiæ? Siê nie da³o siê :-).
W taki w³a¶nie sposób przebiega³ ca³y koncert. Muszê koniecznie zaznaczyæ, ¿e bez najmniejszej utraty jako¶ci wydobywaj±cych siê z g³o¶ników d¼wiêków. Zreszt± nie tylko g³o¶ników. Us³yszeæ puzon graj±cy bezpo¶rednio do ucha, je¶li wracasz z baru ze ¶wie¿o zakupionym piwem i nie doszed³e¶ jeszcze nawet do po³owy sali – bezcenne.
Pó³torej godziny wy¶mienitej zabawy minê³o bardzo szybko. Ja mam nadziejê, ¿e za czas jaki¶ bêdzie powtórka. Zw³aszcza, ¿e i Hiszpanie wcale nie mieliby nic przeciwko, co wynik³o z rozmów przeprowadzonych z nimi ju¿ po koncercie. Póki co, zainteresowanych odsy³am do strony polskiego promotora, na której informacje o kapeli w zrozumia³ym dla ka¿dego (chyba) jêzyku oraz do stron zespo³u:
Karrot
Myspace
www.alamedadosoulna.com
2009-03-16 - jaregpowrót »
Ka¿dy wykonawca musi podj±æ decyzjê, w jaki sposób zaprezentowaæ siê publiczno¶ci, jak przedstawiæ swoj± twórczo¶æ. Mo¿na za³o¿yæ zwyk³e t-shirty i d¿insy, wyj¶æ na scenê i po prostu zagraæ. Ale uwaga, je¶li sama muzyka nie poruszy s³uchaczy, ci mog± szybko siê znudziæ!
Inna metoda polega na przygotowaniu specjalnego show. Przecie¿ koncert to forma spektaklu. Muzyki z p³yt mo¿na sobie pos³uchaæ w domu. Gdy ju¿ zdecydujemy siê na wyj¶cie do klubu, chcieliby¶my zobaczyæ co¶ wyj±tkowego, uczestniczyæ w wydarzeniu. Taka forma prezentacji w³asnej sztuki równie¿ niesie ze sob± niebezpieczeñstwo. Je¶li zespó³ nie ma nic do powiedzenia d¼wiêkami, spektakl zamienia siê w cyrk, a kapela popada w ¶mieszno¶æ.
Alamedadosoulna wyznaje zasadê, ¿e koncert powinien oddzia³ywaæ na rozmaite zmys³y, a publiczno¶æ jest jego pe³noprawnym uczestnikiem, nie tylko biernym widzem. S± ¶mieszni? Nie! Zdolno¶æ komponowania znakomitych utworów i rewelacyjne ich wykonanie nie pozwala na tak± ocenê.
Tyski klub zosta³ zape³niony do ostatniego miejsca. Okazuje siê, ¿e dobrym sposobem na zapewnienie frekwencji jest robienie koncertów w mniejszych miejscowo¶ciach. W du¿ych o¶rodkach ludzie czêsto s± ju¿ znudzeni – patrz Wroc³aw – i gdzie¶ maj± wysi³ki organizatorów. W miastach podobnych do Tychów, gdzie ciekawe imprezy trafiaj± siê zdecydowanie rzadziej, id± choæby z ciekawo¶ci, bo co¶ siê dzieje. A ¿e przez to na koncert trafiaj± tzw. „przypadkowi”? I bardzo dobrze. Czê¶æ z nich, obcuj±c z dobr± muzyk± w ¶wietnym wykonaniu, z³apie bakcyla, niektórzy kupi± p³ytê, zainteresuj± siê, siêgn± po kolejne i tym samym powiêksz± grono tych „nieprzypadkowych”. O to w³a¶nie chodzi!
Kloster Pub to bardzo interesuj±ce miejsce. Na parterze czê¶æ gastronomiczna, w której niezainteresowani imprez± maj± mo¿liwo¶æ konsumowania chmielowych wyrobów bez konieczno¶ci p³acenia za bilet. Pozostali powinni udaæ siê na piêterko, równie¿ wyposa¿one w bar. Obok niego sala balowa, wokó³, pod ¶cianami, stoliki dla zmêczonych ¿yciem, po ¶rodku parkiet dla preferuj±cych tañce, a trójk±tna scena wci¶niêta w k±t. Zaczêli¶my zadawaæ sobie pytanie, jak pomie¶ci dziesiêcioro muzyków? Zupe³nie niepotrzebnie.
Gdy napiêcie oczekuj±cych siêgnê³o zenitu, pojawili siê Hiszpanie. No tak... od strony baru :-). Uzbrojeni w instrumenty, przeciskali siê gêsiego przez t³um, by dotrzeæ do sceny. Po dotarciu do niej, od razu zaczêli. Ach, tego by³o mi trzeba. Tak zagranego ska i reggae z wyra¼nymi wp³ywami jazzu nie mo¿na nie lubiæ. I ¿eby nie by³o. ¯adne tam popierdu³ki, tylko ¿ywy, pal±cy ogieñ. Muzycy, wszyscy ubrani w jednakowe stroje stylizowane na fantazyjne, kawaleryjskie mundury, które mo¿na dok³adnie obejrzeæ na ich ostatniej p³ycie Finíssimo, rozpoczêli szaleñcz± zabawê. Jak siê okaza³o, brak miejsca nie jest dla nich ¿adnym problemem. By³y wygibasy, podskoki, uk³ady choreograficzne ca³ej dziesi±tki, granie w pozycji stoj±cej i horyzontalnej. Nic dziwnego, ¿e momentalnie rozruszali publikê. Ci, którzy stali dalej i mieli nieco ograniczone pole widzenia, szybko powchodzili na krzes³a. Wiadomo, do tañca ka¿de miejsce dobre. Pozwólcie, ¿e zacytujê zdanie, które znalaz³o siê w materia³ach promuj±cych koncert, gdy¿ znakomicie charakteryzuje ono zespó³, który ma jedn± jedyn± misjê: roznie¶æ ka¿d± scenê, na któr± siê natknie; jego broñ: ska, reggae i brzmienia Wschodu, wyobra¼nia, humor, porozumienie i czynnik zaskoczenia. Tak w³a¶nie by³o w Tychach. Solówki grane z wysoko¶ci ods³uchów to jeszcze nic. Wkrótce scen± sta³a siê ca³a sala. W pewnym momencie jeden z saksofonistów zacz±³ po niej kr±¿yæ, w koñcu wszed³ na stolik i z niego odegra³ swoj± partiê. Wra¿liwym ¶pieszê wyja¶niæ, ¿e ¿adne piwo nie zosta³o przy tym rozlane :-).
Nie zabrak³o do¶æ popularnego patentu polegaj±cego na poproszeniu widzów, by na jaki¶ czas zeszli do parteru. Ale o ile na ogó³ wygl±da to tak, ¿e w pozycji kucznej l±duj± tylko ci najbli¿ej sceny a reszta stoi (jak ni¿ej podpisany), tym razem ka¿dy z osobna zosta³ zaproszony do zabawy przez wêdruj±cego w¶ród ludzi mistrza ceremonii. I jak w tej sytuacji odmówiæ? Siê nie da³o siê :-).
W taki w³a¶nie sposób przebiega³ ca³y koncert. Muszê koniecznie zaznaczyæ, ¿e bez najmniejszej utraty jako¶ci wydobywaj±cych siê z g³o¶ników d¼wiêków. Zreszt± nie tylko g³o¶ników. Us³yszeæ puzon graj±cy bezpo¶rednio do ucha, je¶li wracasz z baru ze ¶wie¿o zakupionym piwem i nie doszed³e¶ jeszcze nawet do po³owy sali – bezcenne.
Pó³torej godziny wy¶mienitej zabawy minê³o bardzo szybko. Ja mam nadziejê, ¿e za czas jaki¶ bêdzie powtórka. Zw³aszcza, ¿e i Hiszpanie wcale nie mieliby nic przeciwko, co wynik³o z rozmów przeprowadzonych z nimi ju¿ po koncercie. Póki co, zainteresowanych odsy³am do strony polskiego promotora, na której informacje o kapeli w zrozumia³ym dla ka¿dego (chyba) jêzyku oraz do stron zespo³u:
Karrot
Myspace
www.alamedadosoulna.com
2009-03-16 - jaregpowrót »