Zebra
2012-02-04, Wa³brzych
Zebra w Kosmosie. Ka¿dy z nas na s³owo zebra reaguje inaczej. Jedni kojarz± j± z ssakiem mieszkaj±cym w Afryce inni z fiku¶nym oznaczeniem przej¶cia dla pieszych. Od dzisiaj... wi�cej »

relacje
- 2011 - kwiecieñ (2)
- 2010 - maj (1)
- 2010 - styczeñ (1)
- 2009 - grudzieñ (1)
- 2009 - pa¼dziernik (1)
- 2009 - marzec (2)
- 2009 - luty (2)
- 2009 - styczeñ (1)
- 2008 - grudzieñ (1)
- 2008 - listopad (5)
- 2008 - pa¼dziernik (4)
- 2008 - wrzesieñ (2)
- 2008 - sierpieñ (1)
- 2008 - lipiec (7)
- 2008 - czerwiec (3)
- 2008 - maj (3)
- 2008 - kwiecieñ (1)
- 2008 - styczeñ (1)
- poka¿ wszystkie
reklama
The Skatalites

The Skatalites
2008-11-29
Praga
miejsce: Palác Akropolis
Pozwólcie, ¿e na pocz±tek zacytujê klasyka – „Dla higieny raz w roku Skatalites nale¿y ogl±daæ”. Stosuj±c siê do tej, jak¿e trafnej, maksymy, pojecha³em do Pragi, by uczestniczyæ w kolejnym muzycznym misterium, odprawianym przez jedyny, niepowtarzalny, oryginalny The Skatalites (Lester "Ska" Sterling).
W tym interesuj±cym dla historyków miasta i architektury miejscu zespó³ wyst±pi³ ju¿ po raz trzeci. Rok temu koncert zosta³ niespodziewanie przerwany awari± zasilania. Tym razem oby³o siê bez takich niespodzianek. Choæ jakich¶ problemów organizacyjnych nie zabrak³o (takie przynajmniej chodz± s³uchy), dlatego koncert mia³ godzinne opó¼nienie. Ale nie ma tego z³ego, co by na dobre nie wysz³o. Pocz±tkowo klub ¶wieci³ pustkami i powa¿nie obawiali¶my siê jak to wszystko wypadnie. Czy¿by Skatalites znudzi³o ju¿ Pra¿an? Na ich usprawiedliwienie powiem, ¿e zespó³ gra tam co roku, a bilety do najtañszych nie nale¿a³y. Ostatecznie nie by³o tak ¼le i do kompromitacji nie dosz³o. Parkiet zosta³ zape³niony, przy tym nie by³o ¶cisku i miejsca do tañczenia du¿o.
Wreszcie cierpliwe oczekiwanie zosta³o nagrodzone i zaczêli. Tradycyjne odliczanie „ten, nine, eight...” ze strony publiczno¶ci wypad³o jako¶ niemrawo. Po nim oczywi¶cie Freedom Sound. Potem Lester Sterling zapowiedzia³ „the original Skatalites from New York City”. I posz³o. Sterling na alcie, Lloyd Knibb na perkusji, Devon James na gitarze, Val Douglas na basie, Kevin Batchelor na tr±bce, Andrae Murchison na puzonie i Ken Stewart na klawiszach. Zabrak³o Cedrica "Im" Brooksa na tenorze. Z jakiego powodu, nie wiem.
Z ka¿d± minut± nieco ospa³a publiczno¶æ zaczê³a siê rozkrêcaæ i po kilku chwilach ca³y parkiet wirowa³ w tañcu. A muzycy grali i grali piêknie. Gdy chodzi o Skatalites obiektywny nie jestem. Dla mnie mogliby tylko staæ na scenie bez instrumentów. Ale relacje, które pojawi³y siê na czeskich stronach, s± równie entuzjastyczne jak moja pisanina. Có¿ zrobiæ. Gdy s³yszymy w ich wykonaniu takie, dajmy na to, Occupation, jak nie poddaæ siê ogarniaj±cej ka¿dego euforii. Co ciekawe, koncert wcale nie by³ zwyk³± kalk± poprzednich. Oczywi¶cie zaczynali od znanych wszystkim tematów, potem jednak przechodzili w improwizacje. Ha! Jakie improwizacje. ¦rodkowa czê¶æ Latin Go Ska spowodowa³a u mnie trwa³y opad szczêki. Jamajski ska-jazz najwy¿szej próby.
W pewnym momencie Lester Sterling oznajmi³, ¿e za chwilê pojawi siê prawdziwa „Queen of Ska”. Publika wpad³a w ekstazê. Ach, Doreen Schaffer nie zmienia siê zupe³nie. W jej wykonaniu Sugar Sugar, Adorable You czy najnowszy Right Track, brzmi± zupe³nie jak na p³ytach. Wszystkim sprawi³a wielk± niespodziankê ¶piewaj±c Rivers of Babylon Melodiansów. Gdy z g³o¶ników us³yszeli¶my Simmer Down, sta³o siê jasne, ¿e czas dla Niej przeznaczony dobieg³ koñca. Zesz³a ze sceny ¿egnana huraganowymi brawami. Prawdziwa dama jamajskiej muzyki.
Koncert trwa³ dalej. Muzycy grali i ¶wietnie siê bawili. U¶miech nie schodzi³ z twarzy Sterlinga. Starsi przy tym z wdziêkiem bujali siê i przytupywali nó¿k±, m³odzie¿ za¶ zapamiêtywa³a siê w tañcu. Niestety nic nie trwa wiecznie. Wykonane po raz drugi Freedom Sound oznacza³o, ¿e kolejne spotkanie ze Skatalites przechodzi do historii.
Po gromkich nawo³ywaniach przed mikrofonem stan±³ Ken Stewart. Najpierw t³umaczy³, ¿e to s± starsi ludzie i musz± siê wyspaæ przed podró¿± do Wiednia na nastêpny wystêp. Ale w koñcu zacz±³ wzywaæ na scenê poszczególnych muzyków i przedstawiaæ ich rozentuzjazmowanemu audytorium. Wysz³a równie¿ Doreen, która wzbudzi³a najwiêkszy aplauz. Nie za¶piewa³a ju¿ jednak. Pozostali cz³onkowie zespo³u zagrali na po¿egnanie Harder They Come. Tym sposobem dostarczyli nam 90 minut niezapomnianych wra¿eñ. Musi wystarczyæ. Mam nadziejê, ¿e do nastêpnego razu.
Zdjêcie: Vojta "Huggi" Florian
www.rhizopus.net
2008-12-07 - jaregpowrót »
W tym interesuj±cym dla historyków miasta i architektury miejscu zespó³ wyst±pi³ ju¿ po raz trzeci. Rok temu koncert zosta³ niespodziewanie przerwany awari± zasilania. Tym razem oby³o siê bez takich niespodzianek. Choæ jakich¶ problemów organizacyjnych nie zabrak³o (takie przynajmniej chodz± s³uchy), dlatego koncert mia³ godzinne opó¼nienie. Ale nie ma tego z³ego, co by na dobre nie wysz³o. Pocz±tkowo klub ¶wieci³ pustkami i powa¿nie obawiali¶my siê jak to wszystko wypadnie. Czy¿by Skatalites znudzi³o ju¿ Pra¿an? Na ich usprawiedliwienie powiem, ¿e zespó³ gra tam co roku, a bilety do najtañszych nie nale¿a³y. Ostatecznie nie by³o tak ¼le i do kompromitacji nie dosz³o. Parkiet zosta³ zape³niony, przy tym nie by³o ¶cisku i miejsca do tañczenia du¿o.
Wreszcie cierpliwe oczekiwanie zosta³o nagrodzone i zaczêli. Tradycyjne odliczanie „ten, nine, eight...” ze strony publiczno¶ci wypad³o jako¶ niemrawo. Po nim oczywi¶cie Freedom Sound. Potem Lester Sterling zapowiedzia³ „the original Skatalites from New York City”. I posz³o. Sterling na alcie, Lloyd Knibb na perkusji, Devon James na gitarze, Val Douglas na basie, Kevin Batchelor na tr±bce, Andrae Murchison na puzonie i Ken Stewart na klawiszach. Zabrak³o Cedrica "Im" Brooksa na tenorze. Z jakiego powodu, nie wiem.
Z ka¿d± minut± nieco ospa³a publiczno¶æ zaczê³a siê rozkrêcaæ i po kilku chwilach ca³y parkiet wirowa³ w tañcu. A muzycy grali i grali piêknie. Gdy chodzi o Skatalites obiektywny nie jestem. Dla mnie mogliby tylko staæ na scenie bez instrumentów. Ale relacje, które pojawi³y siê na czeskich stronach, s± równie entuzjastyczne jak moja pisanina. Có¿ zrobiæ. Gdy s³yszymy w ich wykonaniu takie, dajmy na to, Occupation, jak nie poddaæ siê ogarniaj±cej ka¿dego euforii. Co ciekawe, koncert wcale nie by³ zwyk³± kalk± poprzednich. Oczywi¶cie zaczynali od znanych wszystkim tematów, potem jednak przechodzili w improwizacje. Ha! Jakie improwizacje. ¦rodkowa czê¶æ Latin Go Ska spowodowa³a u mnie trwa³y opad szczêki. Jamajski ska-jazz najwy¿szej próby.
W pewnym momencie Lester Sterling oznajmi³, ¿e za chwilê pojawi siê prawdziwa „Queen of Ska”. Publika wpad³a w ekstazê. Ach, Doreen Schaffer nie zmienia siê zupe³nie. W jej wykonaniu Sugar Sugar, Adorable You czy najnowszy Right Track, brzmi± zupe³nie jak na p³ytach. Wszystkim sprawi³a wielk± niespodziankê ¶piewaj±c Rivers of Babylon Melodiansów. Gdy z g³o¶ników us³yszeli¶my Simmer Down, sta³o siê jasne, ¿e czas dla Niej przeznaczony dobieg³ koñca. Zesz³a ze sceny ¿egnana huraganowymi brawami. Prawdziwa dama jamajskiej muzyki.
Koncert trwa³ dalej. Muzycy grali i ¶wietnie siê bawili. U¶miech nie schodzi³ z twarzy Sterlinga. Starsi przy tym z wdziêkiem bujali siê i przytupywali nó¿k±, m³odzie¿ za¶ zapamiêtywa³a siê w tañcu. Niestety nic nie trwa wiecznie. Wykonane po raz drugi Freedom Sound oznacza³o, ¿e kolejne spotkanie ze Skatalites przechodzi do historii.
Po gromkich nawo³ywaniach przed mikrofonem stan±³ Ken Stewart. Najpierw t³umaczy³, ¿e to s± starsi ludzie i musz± siê wyspaæ przed podró¿± do Wiednia na nastêpny wystêp. Ale w koñcu zacz±³ wzywaæ na scenê poszczególnych muzyków i przedstawiaæ ich rozentuzjazmowanemu audytorium. Wysz³a równie¿ Doreen, która wzbudzi³a najwiêkszy aplauz. Nie za¶piewa³a ju¿ jednak. Pozostali cz³onkowie zespo³u zagrali na po¿egnanie Harder They Come. Tym sposobem dostarczyli nam 90 minut niezapomnianych wra¿eñ. Musi wystarczyæ. Mam nadziejê, ¿e do nastêpnego razu.
Zdjêcie: Vojta "Huggi" Florian
www.rhizopus.net
2008-12-07 - jaregpowrót »