Las Melinas
2012-02-10, Zielona Góra
Zapraszamy na koncert niesamowitej kapeli - Las Melinas !!! Zespó³ o potê¿nym sk³adzie, brzmieniu i energii. Bardzo skoczne i ¿wawe utwory w rytmach reggae/ ska / swing porusz±... wi�cej »

relacje
- 2011 - kwiecieñ (2)
- 2010 - maj (1)
- 2010 - styczeñ (1)
- 2009 - grudzieñ (1)
- 2009 - pa¼dziernik (1)
- 2009 - marzec (2)
- 2009 - luty (2)
- 2009 - styczeñ (1)
- 2008 - grudzieñ (1)
- 2008 - listopad (5)
- 2008 - pa¼dziernik (4)
- 2008 - wrzesieñ (2)
- 2008 - sierpieñ (1)
- 2008 - lipiec (7)
- 2008 - czerwiec (3)
- 2008 - maj (3)
- 2008 - kwiecieñ (1)
- 2008 - styczeñ (1)
- poka¿ wszystkie
reklama
Jaya The Cat, Afrodisiak

Jaya The Cat, Afrodisiak
2008-11-27
Praga
miejsce: Cross Club
Jak mówi stare polskie przys³owie - do dwóch razy sztuka. Ju¿ raz wybra³em siê do Pragi na koncert jednego z moich ulubionych zespo³ów. Wtedy oni nie dotarli. Oficjalnie - z powodu problemów paszportowych, nieoficjalnie - ch³opaki troszku zabalowali w Wiedniu. Tym razem oby³o siê bez nieprzewidzianych zdarzeñ.
Licznie zgromadzon± w Crossie publiczno¶æ rozgrzewa³ praski Afrodisiak. Kolejny miêdzynarodowy sk³ad rezyduj±cy w tym magicznym mie¶cie. Frontmanem jest graj±cy równie¿ na gitarze niejaki MC Turner - Amerykanin, w niektórych utworach pojawia siê na scenie w roli wokalisty ciemnoskóry jegomo¶æ, którego nazwiska nie pomnê, a gitarzysta Danny Hot, basista OnDrax i perkusiasta Daddy Mike s± Czechami. Zespó³ by³ jednym z supportów przed praskim koncertem The Aggrolites. Wówczas za³apa³em siê na koñcówkê tego wystêpu, dlatego nie zwróci³em na nich szczególnej uwagi. A to bardzo ciekawy zespó³. Sami twierdz±, ¿e graj± g³ównie reggae i raggamuffin. Gitarowe brzmienie nadaje ich muzyce bardzo interesuj±cego wyrazu. Ciemnoskóry wokalista, dysponuj±cy odpowiednim do pochodzenia g³osem, wprowadza we w³a¶ciwy klimat. Ale najciekawszy jest sam MC Turner. Wygl±da jakby przeniós³ siê do Pragi prosto z Seattle, z czasów z³otej ery grunge. I tak te¿ ¶piewa. Potraficie wyobraziæ sobie Kurta Cobaina w repertuarze reggae? A jednak. To naprawdê siê sprawdza. Nieco zachrypniêty wokal, ostre zagrywki na gitarach i karaibskie bujanie. Mam zamiar ¶ledziæ dalsze losy tej kapeli i oczekujê na debiut p³ytowy.
Przedkapela przedkapel±, ale ja przyjecha³em na Jaya The Cat. I doczeka³em siê. Zespó³ w Polsce znany nielicznym, a szkoda. Nikt takt jak oni nie miesza ze sob± ska, punka, reggae, dubu, nawet hip-hopu. Grupê za³o¿y³a w Bostonie trójka przyjació³, w¶ród której prym wiód³ wokalista i gitarzysta Geoff Lagadec. Wkrótce do sk³adu do³±czy³ perkusista David ‘The Germ’ Germain i tych dwoje ludzi do dzisiaj stanowi jego trzon. W 2001 r. wydali debiutancki Basement Style. Dla mnie by³ to strza³ miêdzy oczy, po którym ju¿ siê nie podnios³em. Ten album nie ma s³abych punktów, a ka¿dy kawa³ek zabija. Po jego wydaniu ruszyli w liczne trasy, coraz czê¶ciej koncertuj±c w Europie. Rok 2003 przyniós³ drug± p³ytê - First Beer Of A New Day. Nie dorównuje ona debiutowi, ale przynosi kilka pere³ek, bez których moje ¿ycie na pewno by³oby ubo¿sze. Muzycy w zespole zmieniali siê, ten za¶ zmieni³ miejsce swojego sta³ego pobytu. JTC widywano czêsto w Austrii, ostatecznie na dobre osiedli w Amsterdamie w Holandii. Nie muszê chyba dodawaæ dlaczego ;). W 2004 r. wydali album live - Ernesto’s Burning. Zawiera on koncert nagrany w s³ynnym barze Ernesta w Sittard, znanym przynajmniej ze s³yszenia ka¿demu mi³o¶nikowi ska (The Slackers). Pod koniec 2007 r. wyszed³ kolejny kr±¿ek, zatytu³owany More Late Night Transmissions With.... W³a¶nie z nim przyjechali do Pragi.
Ba³em siê nieco konfrontacji w³asnych oczekiwañ wyrobionych na podstawie p³yt z rzeczywisto¶ci± spotkania z zespo³em twarz± w twarz. Zupe³nie niepotrzebnie. To wspania³e móc uczestniczyæ w wydarzeniu muzycznym, gdy zna siê ka¿d± nutê p³yn±c± z g³o¶ników, teksty, które mo¿na ¶piewaæ razem z artyst± i ma siê tego¿ na wyci±gniêcie rêki. Moc by³a z nimi. Geoff ledwo wytrzymywa³ na scenie, a jego charakterystyczny, brudny g³os, wbija³ siê w mózg. The Germ wali³ w bêbny, na drugiej gitarze szala³ Jordi ‘Pockets’ Nieuwenburg, brodaty, w we³nianej czapce, basista Jeroen Kok wygl±da³ gro¼nie, ale okaza³ siê bardzo mi³ym facetem, a klawisze obs³ugiwa³ i scratchowa³ Jan Jaap ‘Jay’ Onwerwagt. W ich wykonaniu ka¿dy utwór z debiutanckiej p³yty wywo³ywa³ ekstazê. Wed³ug mnie jednak koncert mia³ dwa kulminacyjne momenty. Drug Squad z drugiego CD oraz Thank You Reggae z ostatniego, który na pewno stanie siê dla mnie kolejnym hymnem ku czci ukochanej muzyki, nieustannie s³uchanym i nuconym przy ka¿dej okazji.
By³o piêknie, niestety krótko. Nie grali nawet pó³torej godziny. Niedosyt pozosta³. Ale mo¿e to i dobrze? Tym chêtniej zobaczê ich ponownie. Chcia³oby siê tym razem w Polsce. O ile poguj±ce i skacz±ce ze sceny byd³o dostanie zakaz wstêpu na koncerty ska i reggae. Na szczê¶cie w Pradze publiczno¶æ potrafi siê bawiæ.
2008-12-05 - jaregpowrót »
Licznie zgromadzon± w Crossie publiczno¶æ rozgrzewa³ praski Afrodisiak. Kolejny miêdzynarodowy sk³ad rezyduj±cy w tym magicznym mie¶cie. Frontmanem jest graj±cy równie¿ na gitarze niejaki MC Turner - Amerykanin, w niektórych utworach pojawia siê na scenie w roli wokalisty ciemnoskóry jegomo¶æ, którego nazwiska nie pomnê, a gitarzysta Danny Hot, basista OnDrax i perkusiasta Daddy Mike s± Czechami. Zespó³ by³ jednym z supportów przed praskim koncertem The Aggrolites. Wówczas za³apa³em siê na koñcówkê tego wystêpu, dlatego nie zwróci³em na nich szczególnej uwagi. A to bardzo ciekawy zespó³. Sami twierdz±, ¿e graj± g³ównie reggae i raggamuffin. Gitarowe brzmienie nadaje ich muzyce bardzo interesuj±cego wyrazu. Ciemnoskóry wokalista, dysponuj±cy odpowiednim do pochodzenia g³osem, wprowadza we w³a¶ciwy klimat. Ale najciekawszy jest sam MC Turner. Wygl±da jakby przeniós³ siê do Pragi prosto z Seattle, z czasów z³otej ery grunge. I tak te¿ ¶piewa. Potraficie wyobraziæ sobie Kurta Cobaina w repertuarze reggae? A jednak. To naprawdê siê sprawdza. Nieco zachrypniêty wokal, ostre zagrywki na gitarach i karaibskie bujanie. Mam zamiar ¶ledziæ dalsze losy tej kapeli i oczekujê na debiut p³ytowy.
Przedkapela przedkapel±, ale ja przyjecha³em na Jaya The Cat. I doczeka³em siê. Zespó³ w Polsce znany nielicznym, a szkoda. Nikt takt jak oni nie miesza ze sob± ska, punka, reggae, dubu, nawet hip-hopu. Grupê za³o¿y³a w Bostonie trójka przyjació³, w¶ród której prym wiód³ wokalista i gitarzysta Geoff Lagadec. Wkrótce do sk³adu do³±czy³ perkusista David ‘The Germ’ Germain i tych dwoje ludzi do dzisiaj stanowi jego trzon. W 2001 r. wydali debiutancki Basement Style. Dla mnie by³ to strza³ miêdzy oczy, po którym ju¿ siê nie podnios³em. Ten album nie ma s³abych punktów, a ka¿dy kawa³ek zabija. Po jego wydaniu ruszyli w liczne trasy, coraz czê¶ciej koncertuj±c w Europie. Rok 2003 przyniós³ drug± p³ytê - First Beer Of A New Day. Nie dorównuje ona debiutowi, ale przynosi kilka pere³ek, bez których moje ¿ycie na pewno by³oby ubo¿sze. Muzycy w zespole zmieniali siê, ten za¶ zmieni³ miejsce swojego sta³ego pobytu. JTC widywano czêsto w Austrii, ostatecznie na dobre osiedli w Amsterdamie w Holandii. Nie muszê chyba dodawaæ dlaczego ;). W 2004 r. wydali album live - Ernesto’s Burning. Zawiera on koncert nagrany w s³ynnym barze Ernesta w Sittard, znanym przynajmniej ze s³yszenia ka¿demu mi³o¶nikowi ska (The Slackers). Pod koniec 2007 r. wyszed³ kolejny kr±¿ek, zatytu³owany More Late Night Transmissions With.... W³a¶nie z nim przyjechali do Pragi.
Ba³em siê nieco konfrontacji w³asnych oczekiwañ wyrobionych na podstawie p³yt z rzeczywisto¶ci± spotkania z zespo³em twarz± w twarz. Zupe³nie niepotrzebnie. To wspania³e móc uczestniczyæ w wydarzeniu muzycznym, gdy zna siê ka¿d± nutê p³yn±c± z g³o¶ników, teksty, które mo¿na ¶piewaæ razem z artyst± i ma siê tego¿ na wyci±gniêcie rêki. Moc by³a z nimi. Geoff ledwo wytrzymywa³ na scenie, a jego charakterystyczny, brudny g³os, wbija³ siê w mózg. The Germ wali³ w bêbny, na drugiej gitarze szala³ Jordi ‘Pockets’ Nieuwenburg, brodaty, w we³nianej czapce, basista Jeroen Kok wygl±da³ gro¼nie, ale okaza³ siê bardzo mi³ym facetem, a klawisze obs³ugiwa³ i scratchowa³ Jan Jaap ‘Jay’ Onwerwagt. W ich wykonaniu ka¿dy utwór z debiutanckiej p³yty wywo³ywa³ ekstazê. Wed³ug mnie jednak koncert mia³ dwa kulminacyjne momenty. Drug Squad z drugiego CD oraz Thank You Reggae z ostatniego, który na pewno stanie siê dla mnie kolejnym hymnem ku czci ukochanej muzyki, nieustannie s³uchanym i nuconym przy ka¿dej okazji.
By³o piêknie, niestety krótko. Nie grali nawet pó³torej godziny. Niedosyt pozosta³. Ale mo¿e to i dobrze? Tym chêtniej zobaczê ich ponownie. Chcia³oby siê tym razem w Polsce. O ile poguj±ce i skacz±ce ze sceny byd³o dostanie zakaz wstêpu na koncerty ska i reggae. Na szczê¶cie w Pradze publiczno¶æ potrafi siê bawiæ.
2008-12-05 - jaregpowrót »