FIRE CORNER !! REGGAE / SOUL ALL- NIGHTER !! VOL.4
2012-02-25, Olsztyn
Szykuje siê kolejna wycieczka w g³±b reggae, ska, soulu i rocksteady. Przez ten magiczny ¶wiat muzyki poprowadz± Ciê stali przewodnicy - Husky, Danny Mod i Real Cool Sound. Bilet... wi�cej »

relacje
- 2011 - kwiecieñ (2)
- 2010 - maj (1)
- 2010 - styczeñ (1)
- 2009 - grudzieñ (1)
- 2009 - pa¼dziernik (1)
- 2009 - marzec (2)
- 2009 - luty (2)
- 2009 - styczeñ (1)
- 2008 - grudzieñ (1)
- 2008 - listopad (5)
- 2008 - pa¼dziernik (4)
- 2008 - wrzesieñ (2)
- 2008 - sierpieñ (1)
- 2008 - lipiec (7)
- 2008 - czerwiec (3)
- 2008 - maj (3)
- 2008 - kwiecieñ (1)
- 2008 - styczeñ (1)
- poka¿ wszystkie
Los Calzones

Los Calzones
2008-11-20
Praga
miejsce: Roxy
Koncert Argentyñczyków przypad³ w niezbyt dogodnym terminie. Tego samego dnia w Lucernie hucznie obchodzono 10. urodziny miejscowej gwiazdy – The Chancers. A ¿e Czesi, podobnie jak my, wyznaj± zasadê in¿. Mamonia i s³uchaj± tylko tego co ju¿ dobrze znaj±, Roxy ¶wieci³o pustkami. Ja jednak wola³em pój¶æ na koncert zespo³u, którego dot±d nie mia³em przyjemno¶ci ogl±daæ. Zw³aszcza, ¿e na ¶wiatowej scenie firma to uznana.
Los Calzones powstali w 1988 roku w Buenos Aires jako Los Calzones Rotos. Zaczynali od grania coverów swoich ulubieñców – Madness, Bad Manners, The Specials, The Skatalites i The Selecter. Pierwsza p³yta wydana w 1991 roku przez w³asn± wytwórniê przynios³a takie hity jak Ska del Novio czy Skabaret, które spodoba³y siê publiczno¶ci i zwróci³y na zespó³ uwagê mediów. W pierwszej po³owie lat 90. kapela zdobywa³a coraz wiêksz± popularno¶æ. Odró¿nia³a siê przy tym od ca³ej masy innych po³udniowoamerykañskich zespo³ów próbuj±cych graæ ska, choæby utworami w stylu instrumentalnego Anillaco No E’Nesario. Nie zwa¿aj±c na zmieniaj±ce siê mody i tak osi±gali z³ote i platynowe nak³ady swoich produkcji fonograficznych. Ich trzeci± p³ytê Jungle Ska z 1995 roku miksowa³ Wally Traugoth, znany z wcze¶niejszej wspó³pracy z Pink Floyd czy Soul Asylum. Trasa promuj±ca kr±¿ek objê³a swoim zasiêgiem ca³± Argentynê, Urugwaj, Paragwaj, Boliwiê, Chile, Kolumbiê i Ekwador. We w³asnym kraju Los Calzones stali siê niekwestionowan± gwiazd±. Fani ich kochali, za to publicy¶ci nienawidzili za otwarte potêpianie latynoamerykañskich dyktatorów i sprzeciw wobec testów j±drowych przeprowadzanych na Oceanie Spokojnym.
Po wystêpie przed dwudziestotysiêczn± publiczno¶ci± na festiwalu Viòa del Mar, kapela uda³a siê do Los Angeles, by nagraæ czwarty album, z którego pochodzi przebój Te sigo po¶wiêcony Diego Maradonie. W tym czasie pozbyli siê z nazwy cz³onu „Rotos” i odt±d wystêpuj± jako Los Calzones. Pod koniec lat 90. graj± ok. 270 koncertów rocznie. Spod ich pióra wychodz± hity w rodzaju Milonga Ska czy Levantes las copas. Odbywaj± tak¿e trasê z samymi Bad Manners.
Kontynent europejski poznaje zespó³ za spraw± jego szóstej p³yty - Plastico. A podczas obecnej trasy, w ramach której zawitali równie¿ do Pragi, promuj± ju¿ ósmy album, zatytu³owany Tanquito.
Trochê siê obawia³em jak zespó³ zareaguje na b±d¼ co b±d¼ mocno pustaw± salê. Niepotrzebnie. Dali prawdziwego ognia. By³o bardzo g³o¶no, a muzycy wcale siê nie oszczêdzali. Gitarzysta Pitulo i perkusista Kamion grali jakby byli cz³onkami jakiej¶ corowej kapeli. Wspiera³ ich nieco spokojniejszy basista Pájaro. Klimat muzyki podkre¶la³a sekcja dêta, któr± tworzyli trêbacz Azrael i puzonista Gargamel. A nad ca³o¶ci± czuwa³ wokalista Pingüino. I robi³ show. Prawdziwy. Zacz±³ w przepisowym garniturze. Potem marynarka posz³a w k±t, a koszula straci³a sw± nieskaziteln± biel na skutek tarzania po pod³odze. Nie zabrak³o skoków w szpagacie, biegania po ca³ej scenie, na¶ladowania gry innych muzyków. Ogólne szaleñstwo. Pan dysponuje przy tym miêkkim, melodyjnym g³osem, ca³kowicie kontrastuj±cym z jego zachowaniem.
„Portki” zaprezentowa³y przekrój utworów pochodz±cych z ca³ej dyskografii. Nie zabrak³o wymienionych wy¿ej tytu³ów. By³a równie¿ piosenka Mala vida, któr± niektórzy powinni kojarzyæ i u nas, poniewa¿ otwiera³a pi³karski wolumin znanej sk³adanki Ska Ska Skandal
Jak ju¿ wspomnia³em, grali bardzo ostro. Zdecydowanie ostrzej ni¿ na p³ytach. Takie podej¶cie do muzyki potrzebuje na koncercie dobrego nag³o¶nienia. Niestety, tego zabrak³o. Po prostu nie zbalansowano brzmienia instrumentów w stosunku do wokalu, którego momentami wrêcz nie by³o s³ychaæ. Wszystko te¿ jako¶ dziwnie hucza³o, co zapewne wynika³o z nieprzewidywalnego rozchodzenia siê d¼wiêków w do¶æ du¿ej, a pustej sali. Widaæ czasami obecno¶æ publiczno¶ci wymagana jest równie¿ ze wzglêdów technicznych. No trudno. Ci co przyszli nie ¿a³owali i ¶wietnie siê bawili. Przynajmniej by³o du¿o miejsca do tañca. Nie zabrak³o bisów, a perkusista rzuci³ nawet w stronê publiczno¶ci pa³eczki. Fajnie, ¿e podziêkowali tym, którzy specjalnie dla nich przyszli. To by³ udany, dwugodzinny wieczór.
2008-11-25 - jaregpowrót »
Los Calzones powstali w 1988 roku w Buenos Aires jako Los Calzones Rotos. Zaczynali od grania coverów swoich ulubieñców – Madness, Bad Manners, The Specials, The Skatalites i The Selecter. Pierwsza p³yta wydana w 1991 roku przez w³asn± wytwórniê przynios³a takie hity jak Ska del Novio czy Skabaret, które spodoba³y siê publiczno¶ci i zwróci³y na zespó³ uwagê mediów. W pierwszej po³owie lat 90. kapela zdobywa³a coraz wiêksz± popularno¶æ. Odró¿nia³a siê przy tym od ca³ej masy innych po³udniowoamerykañskich zespo³ów próbuj±cych graæ ska, choæby utworami w stylu instrumentalnego Anillaco No E’Nesario. Nie zwa¿aj±c na zmieniaj±ce siê mody i tak osi±gali z³ote i platynowe nak³ady swoich produkcji fonograficznych. Ich trzeci± p³ytê Jungle Ska z 1995 roku miksowa³ Wally Traugoth, znany z wcze¶niejszej wspó³pracy z Pink Floyd czy Soul Asylum. Trasa promuj±ca kr±¿ek objê³a swoim zasiêgiem ca³± Argentynê, Urugwaj, Paragwaj, Boliwiê, Chile, Kolumbiê i Ekwador. We w³asnym kraju Los Calzones stali siê niekwestionowan± gwiazd±. Fani ich kochali, za to publicy¶ci nienawidzili za otwarte potêpianie latynoamerykañskich dyktatorów i sprzeciw wobec testów j±drowych przeprowadzanych na Oceanie Spokojnym.
Po wystêpie przed dwudziestotysiêczn± publiczno¶ci± na festiwalu Viòa del Mar, kapela uda³a siê do Los Angeles, by nagraæ czwarty album, z którego pochodzi przebój Te sigo po¶wiêcony Diego Maradonie. W tym czasie pozbyli siê z nazwy cz³onu „Rotos” i odt±d wystêpuj± jako Los Calzones. Pod koniec lat 90. graj± ok. 270 koncertów rocznie. Spod ich pióra wychodz± hity w rodzaju Milonga Ska czy Levantes las copas. Odbywaj± tak¿e trasê z samymi Bad Manners.
Kontynent europejski poznaje zespó³ za spraw± jego szóstej p³yty - Plastico. A podczas obecnej trasy, w ramach której zawitali równie¿ do Pragi, promuj± ju¿ ósmy album, zatytu³owany Tanquito.
Trochê siê obawia³em jak zespó³ zareaguje na b±d¼ co b±d¼ mocno pustaw± salê. Niepotrzebnie. Dali prawdziwego ognia. By³o bardzo g³o¶no, a muzycy wcale siê nie oszczêdzali. Gitarzysta Pitulo i perkusista Kamion grali jakby byli cz³onkami jakiej¶ corowej kapeli. Wspiera³ ich nieco spokojniejszy basista Pájaro. Klimat muzyki podkre¶la³a sekcja dêta, któr± tworzyli trêbacz Azrael i puzonista Gargamel. A nad ca³o¶ci± czuwa³ wokalista Pingüino. I robi³ show. Prawdziwy. Zacz±³ w przepisowym garniturze. Potem marynarka posz³a w k±t, a koszula straci³a sw± nieskaziteln± biel na skutek tarzania po pod³odze. Nie zabrak³o skoków w szpagacie, biegania po ca³ej scenie, na¶ladowania gry innych muzyków. Ogólne szaleñstwo. Pan dysponuje przy tym miêkkim, melodyjnym g³osem, ca³kowicie kontrastuj±cym z jego zachowaniem.
„Portki” zaprezentowa³y przekrój utworów pochodz±cych z ca³ej dyskografii. Nie zabrak³o wymienionych wy¿ej tytu³ów. By³a równie¿ piosenka Mala vida, któr± niektórzy powinni kojarzyæ i u nas, poniewa¿ otwiera³a pi³karski wolumin znanej sk³adanki Ska Ska Skandal
Jak ju¿ wspomnia³em, grali bardzo ostro. Zdecydowanie ostrzej ni¿ na p³ytach. Takie podej¶cie do muzyki potrzebuje na koncercie dobrego nag³o¶nienia. Niestety, tego zabrak³o. Po prostu nie zbalansowano brzmienia instrumentów w stosunku do wokalu, którego momentami wrêcz nie by³o s³ychaæ. Wszystko te¿ jako¶ dziwnie hucza³o, co zapewne wynika³o z nieprzewidywalnego rozchodzenia siê d¼wiêków w do¶æ du¿ej, a pustej sali. Widaæ czasami obecno¶æ publiczno¶ci wymagana jest równie¿ ze wzglêdów technicznych. No trudno. Ci co przyszli nie ¿a³owali i ¶wietnie siê bawili. Przynajmniej by³o du¿o miejsca do tañca. Nie zabrak³o bisów, a perkusista rzuci³ nawet w stronê publiczno¶ci pa³eczki. Fajnie, ¿e podziêkowali tym, którzy specjalnie dla nich przyszli. To by³ udany, dwugodzinny wieczór.
2008-11-25 - jaregpowrót »