"Enjoy Yourself" Ska Reggae Party
2012-02-18, £ód¼
Enjoy Yourself czyli gor±ca jamajska impreza w ostatni± sobotê karnawa³u. Do czerwono¶ci rozgrzej± parkiet selekcj± karaibskich szlagierów: gospodarz imprezy Hot Shot Sound oraz... wi�cej »

relacje
- 2011 - kwiecieñ (2)
- 2010 - maj (1)
- 2010 - styczeñ (1)
- 2009 - grudzieñ (1)
- 2009 - pa¼dziernik (1)
- 2009 - marzec (2)
- 2009 - luty (2)
- 2009 - styczeñ (1)
- 2008 - grudzieñ (1)
- 2008 - listopad (5)
- 2008 - pa¼dziernik (4)
- 2008 - wrzesieñ (2)
- 2008 - sierpieñ (1)
- 2008 - lipiec (7)
- 2008 - czerwiec (3)
- 2008 - maj (3)
- 2008 - kwiecieñ (1)
- 2008 - styczeñ (1)
- poka¿ wszystkie
reklama
The Basement Brothers feat. The Kitchenettes, The...

The Basement Brothers feat. The Kitchenettes, The Aggrolites, Prague Ska Conspiracy, Afrodisiak
2008-09-25
Praga
miejsce: Lucerna Music Bar
Ekipa tworz±ca festiwal Mighty Sounds sprawi³a wielk± przyjemno¶æ wszystkim fanom dobrej muzyki zapraszaj±c na jesienn±, klubow± edycjê tej imprezy. Nie pozosta³o nic innego jak z zaproszenia skorzystaæ. Mimo, ¿e dzieñ wcze¶niej Aggrolites we Wroc³awiu, a jeszcze jaka¶ praca w miêdzy czasie, nieco spó¼niony pojawi³em siê w Lucernie. Co ciekawe, towarzystwo jad±ce samochodem przyby³o jeszcze pó¼niej. Mo¿na by w zwi±zku z tym ukuæ has³o reklamowe - "Jad±c kolej± mo¿esz zapomnieæ o poimprezowym zmêczeniu" :-).
Klub pocz±tkowo ¶wieci³ pustkami, ale po woli ludzie siê zeszli i wype³nili przestronne wnêtrza. Mo¿e nie do ostatniego miejsca, jednak publiczno¶ci przyby³o sporo (szczerze mówi±c spodziewa³em siê mniej), wiêc w najwa¿niejszym momencie balowa³o kilkaset osób, a przy tym nie by³o szalonego t³oku uniemo¿liwiaj±cego radosne pl±sy. Za³apa³em siê na koniec wystêpu pierwszej kapeli. Czesko-brytyjski Afrodisiak z czarnoskórym MC Turnerem na czele prezentuje modn± ostatnio mieszankê reggae i hip-hopu. Wypad³o to chyba dobrze. Nic sensownego nie jestem jednak w stanie napisaæ. Muszê zobaczyæ wiêcej. Dla mnie ten wieczór rozpocz±³ siê od Prague Ska Conspiracy. Przy takim ska okraszonym elementami r’n’b czy soulu, miêkn± mi nogi. Zw³aszcza gdy s³yszê (powinienem równie¿ napisaæ gdy widzê, ale przecie¿ tutaj zajmujemy siê tylko muzyk± :) niesamowit± Marianê obdarzon± g³osem wprost stworzonym do tej muzyki. Zaprezentowali znane ju¿ z p³yty kawa³ki. A ¿e dysponuj± nienagann± technik± i luzem scenicznym, mogli równie¿ pozwoliæ sobie na pokaz elementów wrêcz akrobatycznych. By³y wiêc skoki pod sufit poszczególnych muzyków czy gra klawiszowca na, s³usznych b±d¼ co b±d¼ rozmiarów, instrumencie opartym na ramionach. Program uzupe³nia³y nowe utwory, utrzymane w stylistyce zespo³u. Z jednym, ma³ym wyj±tkiem. W pewnym momencie ze sceny zeszli saksofonista i puzonista, pozosta³ tylko trêbacz. W tak okrojonym sk³adzie przedstawili ostry, gitarowy numer. Trochê mnie on zaniepokoi³, ale mam nadziejê, ¿e by³a to tylko chwila dla maj±cego rockowe ci±goty szefa zespo³u Kuby i nie stanie siê on wyznacznikiem nowego stylu grupy. Zw³aszcza, ¿e w¶ród nowo¶ci pojawi³a siê piosenka cudo, przepiêknie za¶piewana przez Marianê. Z niecierpliwo¶ci± czekam na drug± p³ytê.
Szybkie przemeblowanie sceny i ju¿ na niej The Aggrolites. Koncert chyba ciekawszy ni¿ dzieñ wcze¶niej we Wroc³awiu. Na marginesie uwaga. Czytaj±c relacje na forum czy stronie Rudemakera mo¿na by odnie¶æ wra¿enie, ¿e we Wroc³awiu zagrali s³abo. Nie, zagrali znakomicie. Po prostu w Warszawie i Pradze zagrali jeszcze lepiej. Wróæmy do Pragi. Bardzo dobrze, ¿e nie by³a to kalka poprzedniego wystêpu. Nieco inny zestaw utworów by³ du¿ym plusem dla podró¿uj±cych za zespo³em, czyli dla nas ;). Trzon stanowi³ materia³ z drugiej p³yty, uzupe³niony kawa³kami z pierwszej, z nie¶miertelnym, tytu³owym Dirty Reggae na czele, którego we Wroc³awiu zabrak³o. Co ciekawe, stosunkowo rzadko siêgali po p³ytê trzeci±. Ca³o¶æ uzupe³niona coverami. Muzycy wyluzowani ca³kowicie. W Lucernie scena sporych rozmiarów, to i korzystali z tego. By³o bieganie z jednego koñca na drugi i jakim¶ cudem nie dosz³o do zderzenia Jessego Wagnera z Brianem Dixonem i Jeffem Roffredo. Roger Rivas wali³ w klawisze jak nie przymierzaj±c Keith Emerson za starych, dobrych czasów. Instrument wytrzyma³. W pewnym momencie odwróci³ siê do niego ty³em, oczywi¶cie nie przerywaj±c grania. Równie¿ w amok wpad³ Korey "Kingston" Horn, który zacz±³ sprawdzaæ wytrzyma³o¶æ swojej perkusji. Ta równie¿ zosta³a zrobiona z dobrych materia³ów. Zachêcana przez Jessego i kolegów publiczno¶æ wydawa³a z siebie d¼wiêki nieludzkie. I ¶piewa³a razem z kapel±. Do koñca jednak nie sprosta³a wymaganiom. Jesse chcia³ j± sprawdziæ i zaintonowa³ Ain’t Too Proud To Beg z repertuaru The Temptations. Nagle przerwa³, a widownia.... skonsternowana zamilk³a. Powtórzenie próby nic nie da³o. Tylko pojedyncze osoby podjê³y temat. Podziêkowania otrzyma³ pewien jegomo¶æ stoj±cy gdzie¶ z boku, o prezencji zadeklarowanego hardcorowca. Widaæ wygl±d o niczym nie ¶wiadczy. Koncert tak trwa³ i przekroczy³ ju¿ zdecydowanie czas tego wroc³awskiego. Nieub³aganie zbli¿a³ siê koniec. Muzycy postanowili nie schodziæ na zaplecze i od razu zaprezentowali przygotowan± na bis wi±zankê przebojów stanowi±c± przekrój przez historiê ska od jej pocz±tków po czasy 2 Tone. Potem zareklamowali wystêp nastêpnego wykonawcy i zeszli ze sceny. Wiêcej siê na niej nie pojawili. Na niej, bo pod ni± i owszem.
Na zakoñczenie zaprezentowali siê Szwajcarzy, którzy zachwycili wszystkich podczas letniej edycji Mighty Sounds. The Basement Brothers rozpoczêli instrumentalnie. Od razu by³o wiadomo, ¿e tym koncertem zostaniemy zmasakrowani. Ech, czemu w naszym piêknym kraju nie sposób us³yszeæ tak graj±cej sekcji dêtej. Znaczy mo¿na, ale nie w tej muzyce. Trudno. Po przygrywce wysz³y The Kitchenettes i zaczê³o siê na dobre. Trzy piêkne panie w jednakowych kreacjach (innych ni¿ poprzednio), czarnych rêkawiczkach i w ogóle cud miód. Zaczê³y ¶piewaæ i poruszaæ siê do przygotowanych pod muzykê uk³adów choreograficznych. Publika zareagowa³a wrêcz histerycznie. Takie przyjêcie chyba nieco zaskoczy³o Nicole Schlachter, Vanessê Jenzer i Janine Wagner. Panie trochê siê zaczerwieni³y, ale te¿ by³y z takiego obrotu sprawy bardzo zadowolone. Nicole, g³ówna wokalistka, na pierwszy rzut oka nie prezentuje siê jak dziewczyna z rozk³adówek. Na scenie zamienia siê jednak w demona seksu kasuj±c w przedbiegach te wszystkie lafiryndy po operacjach plastycznych. Northern Soul podawany przez panie i towarzysz±cych im panów powoduje trwa³y opad szczêki. Tak te¿ reagowali¶my. Nie tylko zreszt± my. Podobnie zachowywa³ siê stoj±cy w pierwszym rzêdzie Jesse. A Korey zacz±³ zatracaæ siê w tañcu. Jak siê jednak nie zatracaæ, skoro z g³o¶ników p³yn± najwiêksze standardy z³otej ery soulu z czasów Motown i utrzymane w tej stylistyce w³asne utwory zespo³u. Nic dziwnego, ¿e nie chcieli¶my by ten koncert siê skoñczy³ i nie oby³o siê bez kilku bisów. Mam nadziejê, ¿e po takim przyjêciu Szwajcarzy przy nastêpnej okazji ponownie pojawi± siê w Pradze. A mo¿e te¿ tak u nas? By³by to szczyt marzeñ.
Zdjêcie: Huggi
www.rhizopus.net
2008-09-27 - jaregpowrót »
Klub pocz±tkowo ¶wieci³ pustkami, ale po woli ludzie siê zeszli i wype³nili przestronne wnêtrza. Mo¿e nie do ostatniego miejsca, jednak publiczno¶ci przyby³o sporo (szczerze mówi±c spodziewa³em siê mniej), wiêc w najwa¿niejszym momencie balowa³o kilkaset osób, a przy tym nie by³o szalonego t³oku uniemo¿liwiaj±cego radosne pl±sy. Za³apa³em siê na koniec wystêpu pierwszej kapeli. Czesko-brytyjski Afrodisiak z czarnoskórym MC Turnerem na czele prezentuje modn± ostatnio mieszankê reggae i hip-hopu. Wypad³o to chyba dobrze. Nic sensownego nie jestem jednak w stanie napisaæ. Muszê zobaczyæ wiêcej. Dla mnie ten wieczór rozpocz±³ siê od Prague Ska Conspiracy. Przy takim ska okraszonym elementami r’n’b czy soulu, miêkn± mi nogi. Zw³aszcza gdy s³yszê (powinienem równie¿ napisaæ gdy widzê, ale przecie¿ tutaj zajmujemy siê tylko muzyk± :) niesamowit± Marianê obdarzon± g³osem wprost stworzonym do tej muzyki. Zaprezentowali znane ju¿ z p³yty kawa³ki. A ¿e dysponuj± nienagann± technik± i luzem scenicznym, mogli równie¿ pozwoliæ sobie na pokaz elementów wrêcz akrobatycznych. By³y wiêc skoki pod sufit poszczególnych muzyków czy gra klawiszowca na, s³usznych b±d¼ co b±d¼ rozmiarów, instrumencie opartym na ramionach. Program uzupe³nia³y nowe utwory, utrzymane w stylistyce zespo³u. Z jednym, ma³ym wyj±tkiem. W pewnym momencie ze sceny zeszli saksofonista i puzonista, pozosta³ tylko trêbacz. W tak okrojonym sk³adzie przedstawili ostry, gitarowy numer. Trochê mnie on zaniepokoi³, ale mam nadziejê, ¿e by³a to tylko chwila dla maj±cego rockowe ci±goty szefa zespo³u Kuby i nie stanie siê on wyznacznikiem nowego stylu grupy. Zw³aszcza, ¿e w¶ród nowo¶ci pojawi³a siê piosenka cudo, przepiêknie za¶piewana przez Marianê. Z niecierpliwo¶ci± czekam na drug± p³ytê.
Szybkie przemeblowanie sceny i ju¿ na niej The Aggrolites. Koncert chyba ciekawszy ni¿ dzieñ wcze¶niej we Wroc³awiu. Na marginesie uwaga. Czytaj±c relacje na forum czy stronie Rudemakera mo¿na by odnie¶æ wra¿enie, ¿e we Wroc³awiu zagrali s³abo. Nie, zagrali znakomicie. Po prostu w Warszawie i Pradze zagrali jeszcze lepiej. Wróæmy do Pragi. Bardzo dobrze, ¿e nie by³a to kalka poprzedniego wystêpu. Nieco inny zestaw utworów by³ du¿ym plusem dla podró¿uj±cych za zespo³em, czyli dla nas ;). Trzon stanowi³ materia³ z drugiej p³yty, uzupe³niony kawa³kami z pierwszej, z nie¶miertelnym, tytu³owym Dirty Reggae na czele, którego we Wroc³awiu zabrak³o. Co ciekawe, stosunkowo rzadko siêgali po p³ytê trzeci±. Ca³o¶æ uzupe³niona coverami. Muzycy wyluzowani ca³kowicie. W Lucernie scena sporych rozmiarów, to i korzystali z tego. By³o bieganie z jednego koñca na drugi i jakim¶ cudem nie dosz³o do zderzenia Jessego Wagnera z Brianem Dixonem i Jeffem Roffredo. Roger Rivas wali³ w klawisze jak nie przymierzaj±c Keith Emerson za starych, dobrych czasów. Instrument wytrzyma³. W pewnym momencie odwróci³ siê do niego ty³em, oczywi¶cie nie przerywaj±c grania. Równie¿ w amok wpad³ Korey "Kingston" Horn, który zacz±³ sprawdzaæ wytrzyma³o¶æ swojej perkusji. Ta równie¿ zosta³a zrobiona z dobrych materia³ów. Zachêcana przez Jessego i kolegów publiczno¶æ wydawa³a z siebie d¼wiêki nieludzkie. I ¶piewa³a razem z kapel±. Do koñca jednak nie sprosta³a wymaganiom. Jesse chcia³ j± sprawdziæ i zaintonowa³ Ain’t Too Proud To Beg z repertuaru The Temptations. Nagle przerwa³, a widownia.... skonsternowana zamilk³a. Powtórzenie próby nic nie da³o. Tylko pojedyncze osoby podjê³y temat. Podziêkowania otrzyma³ pewien jegomo¶æ stoj±cy gdzie¶ z boku, o prezencji zadeklarowanego hardcorowca. Widaæ wygl±d o niczym nie ¶wiadczy. Koncert tak trwa³ i przekroczy³ ju¿ zdecydowanie czas tego wroc³awskiego. Nieub³aganie zbli¿a³ siê koniec. Muzycy postanowili nie schodziæ na zaplecze i od razu zaprezentowali przygotowan± na bis wi±zankê przebojów stanowi±c± przekrój przez historiê ska od jej pocz±tków po czasy 2 Tone. Potem zareklamowali wystêp nastêpnego wykonawcy i zeszli ze sceny. Wiêcej siê na niej nie pojawili. Na niej, bo pod ni± i owszem.
Na zakoñczenie zaprezentowali siê Szwajcarzy, którzy zachwycili wszystkich podczas letniej edycji Mighty Sounds. The Basement Brothers rozpoczêli instrumentalnie. Od razu by³o wiadomo, ¿e tym koncertem zostaniemy zmasakrowani. Ech, czemu w naszym piêknym kraju nie sposób us³yszeæ tak graj±cej sekcji dêtej. Znaczy mo¿na, ale nie w tej muzyce. Trudno. Po przygrywce wysz³y The Kitchenettes i zaczê³o siê na dobre. Trzy piêkne panie w jednakowych kreacjach (innych ni¿ poprzednio), czarnych rêkawiczkach i w ogóle cud miód. Zaczê³y ¶piewaæ i poruszaæ siê do przygotowanych pod muzykê uk³adów choreograficznych. Publika zareagowa³a wrêcz histerycznie. Takie przyjêcie chyba nieco zaskoczy³o Nicole Schlachter, Vanessê Jenzer i Janine Wagner. Panie trochê siê zaczerwieni³y, ale te¿ by³y z takiego obrotu sprawy bardzo zadowolone. Nicole, g³ówna wokalistka, na pierwszy rzut oka nie prezentuje siê jak dziewczyna z rozk³adówek. Na scenie zamienia siê jednak w demona seksu kasuj±c w przedbiegach te wszystkie lafiryndy po operacjach plastycznych. Northern Soul podawany przez panie i towarzysz±cych im panów powoduje trwa³y opad szczêki. Tak te¿ reagowali¶my. Nie tylko zreszt± my. Podobnie zachowywa³ siê stoj±cy w pierwszym rzêdzie Jesse. A Korey zacz±³ zatracaæ siê w tañcu. Jak siê jednak nie zatracaæ, skoro z g³o¶ników p³yn± najwiêksze standardy z³otej ery soulu z czasów Motown i utrzymane w tej stylistyce w³asne utwory zespo³u. Nic dziwnego, ¿e nie chcieli¶my by ten koncert siê skoñczy³ i nie oby³o siê bez kilku bisów. Mam nadziejê, ¿e po takim przyjêciu Szwajcarzy przy nastêpnej okazji ponownie pojawi± siê w Pradze. A mo¿e te¿ tak u nas? By³by to szczyt marzeñ.
Zdjêcie: Huggi
www.rhizopus.net
2008-09-27 - jaregpowrót »