"Enjoy Yourself" Ska Reggae Party 2012-02-18, £ód¼

Enjoy Yourself czyli gor±ca jamajska impreza w ostatni± sobotê karnawa³u. Do czerwono¶ci rozgrzej± parkiet selekcj± karaibskich szlagierów: gospodarz imprezy Hot Shot Sound oraz... wi�cej »

reklama

The Basement Brothers feat. The Kitchenettes, The...

The Basement Brothers feat. The Kitchenettes, The Aggrolites, Prague Ska Conspiracy, Afrodisiak

The Basement Brothers feat. The Kitchenettes, The Aggrolites, Prague Ska Conspiracy, Afrodisiak
2008-09-25
Praga
miejsce: Lucerna Music Bar

Ekipa tworz±ca festiwal Mighty Sounds sprawi³a wielk± przyjemno¶æ wszystkim fanom dobrej muzyki zapraszaj±c na jesienn±, klubow± edycjê tej imprezy. Nie pozosta³o nic innego jak z zaproszenia skorzystaæ. Mimo, ¿e dzieñ wcze¶niej Aggrolites we Wroc³awiu, a jeszcze jaka¶ praca w miêdzy czasie, nieco spó¼niony pojawi³em siê w Lucernie. Co ciekawe, towarzystwo jad±ce samochodem przyby³o jeszcze pó¼niej. Mo¿na by w zwi±zku z tym ukuæ has³o reklamowe - "Jad±c kolej± mo¿esz zapomnieæ o poimprezowym zmêczeniu" :-).

Klub pocz±tkowo ¶wieci³ pustkami, ale po woli ludzie siê zeszli i wype³nili przestronne wnêtrza. Mo¿e nie do ostatniego miejsca, jednak publiczno¶ci przyby³o sporo (szczerze mówi±c spodziewa³em siê mniej), wiêc w najwa¿niejszym momencie balowa³o kilkaset osób, a przy tym nie by³o szalonego t³oku uniemo¿liwiaj±cego radosne pl±sy. Za³apa³em siê na koniec wystêpu pierwszej kapeli. Czesko-brytyjski Afrodisiak z czarnoskórym MC Turnerem na czele prezentuje modn± ostatnio mieszankê reggae i hip-hopu. Wypad³o to chyba dobrze. Nic sensownego nie jestem jednak w stanie napisaæ. Muszê zobaczyæ wiêcej. Dla mnie ten wieczór rozpocz±³ siê od Prague Ska Conspiracy. Przy takim ska okraszonym elementami r’n’b czy soulu, miêkn± mi nogi. Zw³aszcza gdy s³yszê (powinienem równie¿ napisaæ gdy widzê, ale przecie¿ tutaj zajmujemy siê tylko muzyk± :) niesamowit± Marianê obdarzon± g³osem wprost stworzonym do tej muzyki. Zaprezentowali znane ju¿ z p³yty kawa³ki. A ¿e dysponuj± nienagann± technik± i luzem scenicznym, mogli równie¿ pozwoliæ sobie na pokaz elementów wrêcz akrobatycznych. By³y wiêc skoki pod sufit poszczególnych muzyków czy gra klawiszowca na, s³usznych b±d¼ co b±d¼ rozmiarów, instrumencie opartym na ramionach. Program uzupe³nia³y nowe utwory, utrzymane w stylistyce zespo³u. Z jednym, ma³ym wyj±tkiem. W pewnym momencie ze sceny zeszli saksofonista i puzonista, pozosta³ tylko trêbacz. W tak okrojonym sk³adzie przedstawili ostry, gitarowy numer. Trochê mnie on zaniepokoi³, ale mam nadziejê, ¿e by³a to tylko chwila dla maj±cego rockowe ci±goty szefa zespo³u Kuby i nie stanie siê on wyznacznikiem nowego stylu grupy. Zw³aszcza, ¿e w¶ród nowo¶ci pojawi³a siê piosenka cudo, przepiêknie za¶piewana przez Marianê. Z niecierpliwo¶ci± czekam na drug± p³ytê.

Szybkie przemeblowanie sceny i ju¿ na niej The Aggrolites. Koncert chyba ciekawszy ni¿ dzieñ wcze¶niej we Wroc³awiu. Na marginesie uwaga. Czytaj±c relacje na forum czy stronie Rudemakera mo¿na by odnie¶æ wra¿enie, ¿e we Wroc³awiu zagrali s³abo. Nie, zagrali znakomicie. Po prostu w Warszawie i Pradze zagrali jeszcze lepiej. Wróæmy do Pragi. Bardzo dobrze, ¿e nie by³a to kalka poprzedniego wystêpu. Nieco inny zestaw utworów by³ du¿ym plusem dla podró¿uj±cych za zespo³em, czyli dla nas ;). Trzon stanowi³ materia³ z drugiej p³yty, uzupe³niony kawa³kami z pierwszej, z nie¶miertelnym, tytu³owym Dirty Reggae na czele, którego we Wroc³awiu zabrak³o. Co ciekawe, stosunkowo rzadko siêgali po p³ytê trzeci±. Ca³o¶æ uzupe³niona coverami. Muzycy wyluzowani ca³kowicie. W Lucernie scena sporych rozmiarów, to i korzystali z tego. By³o bieganie z jednego koñca na drugi i jakim¶ cudem nie dosz³o do zderzenia Jessego Wagnera z Brianem Dixonem i Jeffem Roffredo. Roger Rivas wali³ w klawisze jak nie przymierzaj±c Keith Emerson za starych, dobrych czasów. Instrument wytrzyma³. W pewnym momencie odwróci³ siê do niego ty³em, oczywi¶cie nie przerywaj±c grania. Równie¿ w amok wpad³ Korey "Kingston" Horn, który zacz±³ sprawdzaæ wytrzyma³o¶æ swojej perkusji. Ta równie¿ zosta³a zrobiona z dobrych materia³ów. Zachêcana przez Jessego i kolegów publiczno¶æ wydawa³a z siebie d¼wiêki nieludzkie. I ¶piewa³a razem z kapel±. Do koñca jednak nie sprosta³a wymaganiom. Jesse chcia³ j± sprawdziæ i zaintonowa³ Ain’t Too Proud To Beg z repertuaru The Temptations. Nagle przerwa³, a widownia.... skonsternowana zamilk³a. Powtórzenie próby nic nie da³o. Tylko pojedyncze osoby podjê³y temat. Podziêkowania otrzyma³ pewien jegomo¶æ stoj±cy gdzie¶ z boku, o prezencji zadeklarowanego hardcorowca. Widaæ wygl±d o niczym nie ¶wiadczy. Koncert tak trwa³ i przekroczy³ ju¿ zdecydowanie czas tego wroc³awskiego. Nieub³aganie zbli¿a³ siê koniec. Muzycy postanowili nie schodziæ na zaplecze i od razu zaprezentowali przygotowan± na bis wi±zankê przebojów stanowi±c± przekrój przez historiê ska od jej pocz±tków po czasy 2 Tone. Potem zareklamowali wystêp nastêpnego wykonawcy i zeszli ze sceny. Wiêcej siê na niej nie pojawili. Na niej, bo pod ni± i owszem.

Na zakoñczenie zaprezentowali siê Szwajcarzy, którzy zachwycili wszystkich podczas letniej edycji Mighty Sounds. The Basement Brothers rozpoczêli instrumentalnie. Od razu by³o wiadomo, ¿e tym koncertem zostaniemy zmasakrowani. Ech, czemu w naszym piêknym kraju nie sposób us³yszeæ tak graj±cej sekcji dêtej. Znaczy mo¿na, ale nie w tej muzyce. Trudno. Po przygrywce wysz³y The Kitchenettes i zaczê³o siê na dobre. Trzy piêkne panie w jednakowych kreacjach (innych ni¿ poprzednio), czarnych rêkawiczkach i w ogóle cud miód. Zaczê³y ¶piewaæ i poruszaæ siê do przygotowanych pod muzykê uk³adów choreograficznych. Publika zareagowa³a wrêcz histerycznie. Takie przyjêcie chyba nieco zaskoczy³o Nicole Schlachter, Vanessê Jenzer i Janine Wagner. Panie trochê siê zaczerwieni³y, ale te¿ by³y z takiego obrotu sprawy bardzo zadowolone. Nicole, g³ówna wokalistka, na pierwszy rzut oka nie prezentuje siê jak dziewczyna z rozk³adówek. Na scenie zamienia siê jednak w demona seksu kasuj±c w przedbiegach te wszystkie lafiryndy po operacjach plastycznych. Northern Soul podawany przez panie i towarzysz±cych im panów powoduje trwa³y opad szczêki. Tak te¿ reagowali¶my. Nie tylko zreszt± my. Podobnie zachowywa³ siê stoj±cy w pierwszym rzêdzie Jesse. A Korey zacz±³ zatracaæ siê w tañcu. Jak siê jednak nie zatracaæ, skoro z g³o¶ników p³yn± najwiêksze standardy z³otej ery soulu z czasów Motown i utrzymane w tej stylistyce w³asne utwory zespo³u. Nic dziwnego, ¿e nie chcieli¶my by ten koncert siê skoñczy³ i nie oby³o siê bez kilku bisów. Mam nadziejê, ¿e po takim przyjêciu Szwajcarzy przy nastêpnej okazji ponownie pojawi± siê w Pradze. A mo¿e te¿ tak u nas? By³by to szczyt marzeñ.

Zdjêcie: Huggi
www.rhizopus.net

2008-09-27 - jaregpowrót »