"Enjoy Yourself" Ska Reggae Party
2012-02-18, £ód¼
Enjoy Yourself czyli gor±ca jamajska impreza w ostatni± sobotê karnawa³u. Do czerwono¶ci rozgrzej± parkiet selekcj± karaibskich szlagierów: gospodarz imprezy Hot Shot Sound oraz... wi�cej »

relacje
- 2011 - kwiecieñ (2)
- 2010 - maj (1)
- 2010 - styczeñ (1)
- 2009 - grudzieñ (1)
- 2009 - pa¼dziernik (1)
- 2009 - marzec (2)
- 2009 - luty (2)
- 2009 - styczeñ (1)
- 2008 - grudzieñ (1)
- 2008 - listopad (5)
- 2008 - pa¼dziernik (4)
- 2008 - wrzesieñ (2)
- 2008 - sierpieñ (1)
- 2008 - lipiec (7)
- 2008 - czerwiec (3)
- 2008 - maj (3)
- 2008 - kwiecieñ (1)
- 2008 - styczeñ (1)
- poka¿ wszystkie
Summer Subculture Fest 2008

Summer Subculture Fest 2008
2008-08-01
Praga
miejsce: Koupali¹tĕ D¾bán
Dwudniowy festiwal zapowiada³ siê jako ciekawe wydarzenie artystyczne. Jego wcze¶niejsze edycje jesienno-zimowo-wiosenne, które odbywa³y siê w poprzednich latach w ró¿nych miejscach Pragi, co prawda w mniejszej skali, równie¿ dobrze wró¿y³y przedsiêwziêciu. Niestety, zaplanowany rozmach imprezy przerós³ mo¿liwo¶ci organizatorów. Wydaje siê, ¿e podstawowy b³±d polega³ na podej¶ciu do jej projektowania od niew³a¶ciwej strony. To znaczy najpierw zabrano siê za zapraszanie i potwierdzanie udzia³u wykonawców, pó¼niej szukano festiwalowego miejsca. Gdy takie znaleziono, dopiero po jakim¶ czasie do organizatorów dotar³o, ¿e koncerty musz± koñczyæ siê tam w okolicach 22 godziny. By³o ju¿ jednak za pó¼no. Za du¿a ilo¶æ kapel, program napiêty do granic niemo¿liwo¶ci (drugiego dnia na ka¿dej z dwóch scen mia³o wyst±piæ po 14 wykonawców!), dziwna d³ugo¶æ poszczególnych setów, dla gwiazd zarezerwowana nieca³a godzina. To nie mog³o wypaliæ. Ju¿ na samym pocz±tku program zacz±³ siê sypaæ. Wypada³y zespo³y, zmienia³y godziny, a nawet dni poszczególnych wystêpów czy kolejno¶æ pojawiania siê na scenie. Czêsto ciê¿ko by³o siê zorientowaæ co, gdzie i kiedy gra. To bardzo utrudnia³o poruszanie po terenie festiwalowym. Ten umiejscowiono nad zbiornikiem wodnym D¾bán, który... w³a¶nie przechodzi³ modernizacjê, woda zosta³a z niego spuszczona, wiêc tym samym z reklamowanego w materia³ach promocyjnych darmowego k±pieliska wysz³y oczywi¶cie nici. Co zrobiæ, jak siê wali to po ca³o¶ci :). Te, oraz inne, mniejsze niedogodno¶ci, wynagradza³a przepiêkna okolica. Po³o¿ony niedaleko rezerwat przyrody Divoká ©árka jest istnym cudem przyrodniczym. Wyobra¼cie sobie tatrzañskie doliny, do których mo¿ecie dotrzeæ tramwajem w dwadzie¶cia minut od Hradczan. Niewiarygodne? A jednak!
Pora przej¶æ do muzyki. W koñcu ona by³a najwa¿niejsza i po czasie jaki up³yn±³ od imprezy to ona pozosta³a w pamiêci. Festiwal spod znaku united oferowa³ bogat± paletê najró¿niejszych styli muzycznych. Od rozmaitych odmian punk rocka, poprzez psycho i rockabilly, do ska i reggae. Nas oczywi¶cie najbardziej interesuj± te dwa ostatnie. Pozwólcie wiêc, ¿e skupiê siê na nich. Nie bêdzie to chronologiczny opis koncertów, bo wspomniany wcze¶niej ba³agan spowodowa³ chaos równie¿ w mojej g³owie, tylko kilka lu¼nych uwag i opinii o poszczególnych koncertach, które na ogó³ bardzo krótkie nie daj± podstaw do szczegó³owych analiz. Najpierw wroc³awska Sakra. Mieli bardzo trudne zadanie. Grali na samym pocz±tku festiwalu, gdy wiele osób jeszcze nie dotar³o pod scenê, w najwiêkszy, po³udniowy skwar. Mimo wszystko trochê osób zainteresowali. I to nie tylko licznie przyby³ych do Pragi Polaków. Muszê byæ szczery. Nie by³ to najlepszy koncert Sakry jaki widzia³em. Ale te¿, bior±c pod uwagê okoliczno¶ci, nie polegli. Wszyscy zgromadzeni dobrze siê bawili, a przecie¿ o to chodzi. Zastanawia³em siê, czy zagraj± cover Polemica Ona je taká z polskim tekstem, trochê siê tego obawiaj±c. Zespó³ jest w Czechach bardzo popularny i przyjêcie mog³o byæ ró¿ne. Obawy okaza³y siê p³onne. Piosenka chwyci³a. Czyli wystêp zaliczony na plus.
Kolejnym daniem ska po porcji punk rocka by³ wielokrotnie opisywany na ³amach Rudemakera czeski DiscoBalls. Ten wystêp utwierdzi³ mnie w przekonaniu, ¿e zmiany w sk³adzie nie zaszkodzi³y kapeli. Ich radosne ska dalej jest radosne, poziom wykonawczy wysoki, a nowa wokalistka wpasowa³a siê w zespó³ idealnie. Mi wcale nie brakuje poprzedniej. Nied³ugo powinni wydaæ debiutancki kr±¿ek. Pozostaje cierpliwie czekaæ.
Anonsowanych w programie Green Smatroll zabrak³o. No chyba, ¿e grali w innym czasie i na innej scenie i ich przegapi³em, ale raczej nie. CCTV Allstars, podobnie jak na Mighty Sounds opu¶ci³em, tym razem ¶wiadomie. By³em pod drug± scen±. Ale o nich mo¿ecie poczytaæ w innym miejscu. Kiedy na big stage wybi³a godzina przeznaczona dla Spicy Roots..., wyszed³ na ni± s³owacki Konflikt. Na tej imprezie norma. Ale akurat na subculture stage zaczynali Wêgrzy z Last Minute. Prezentuj± oni mieszankê ska ze street punkiem, której bardziej znanym w naszym kraju przedstawicielem jest niemiecki Scrapy, a niedo¶cig³ym wzorem nieistniej±cy ju¿ niestety The Skoidats. Mimo, ¿e lubiê tak± muzykê, a s³uchaj±c Amerykanów dostajê dreszczy, muzyka Madziarów mi nie podchodzi. Widzia³em ich po raz drugi i zdania nie zmieni³em. Jakie¶ to takie bez jaj. Choæ innym siê podoba. Graj± w ca³ej Europie i, jak czytam na ró¿nych forach internetowych, zdobywaj± publiczno¶æ. Ja jednak pozostanê przy Skoidats czy Scrapy.
Na scenie g³ównej powinien ju¿ rozpoczynaæ The Lurkers, a tam wci±¿ Konflikt. Ci mieli farta i zagrali chyba najd³u¿ej ze wszystkich kapel. Ba³agan narasta³, zacz±³em siê wiêc zastanawiaæ, co bêdzie z koncertem Rico. Ze ¼ród³a zbli¿onego od organizatorów otrzyma³em informacjê, ¿e jest ju¿ w Pradze i kto¶ pojecha³ po niego na lotnisko. Te, jest po³o¿one niby rzut beretem od miejsca festiwalu, niepokój jednak pozosta³. Tymczasem ju¿ zupe³nie straci³em orientacjê w programie. Nagle do strefy dla zespo³ów zajecha³ bus z wielkim napisem na burcie Spicy Roots, który zaparkowa³ w pobli¿u g³ównej sceny. Po chwili zaczêli siê na niej stroiæ muzycy. Potem zeszli i d³ugi czas prowadzili jakie¶ dyskusje. Gdy powrócili i zaczêli graæ, zaskoczenie. Czy¿by Niemcy zmienili styl muzyki i poszli w stronê klasyki? Niby mo¿liwe, ale ¿eby a¿ tak bardzo? Po instrumentalnym wstêpie szczêka bezpowrotnie polecia³a w trawê. Przed oczami naszej ekipy ukaza³ siê wiekowy Mud¿in w we³nianej czapce, z puzonem w rêku. Przecie¿ to sam Rico Rodriguez. Wstyd siê przyznaæ, ale do koñca my¶leli¶my, ¿e gra ze Spicy Roots. Dopiero potem dotar³o do nas, ¿e to jednak anonsowany The Riddimstix z Austrii. Wcze¶niej nie mia³em przyjemno¶ci ich ogl±daæ, jeden kawa³ek zamieszczony na czwartej edycji United Colors Of SKA jako¶ ulecia³ w niepamiêæ, a okazali siê rewelacj± festiwalu. Grali piêknie. Stylowo i znakomicie technicznie. Mimo, i¿ istniej± dopiero od 2004 roku, czêsto towarzysz± Rodriguezowi czy Mr. Symaripowi. To najlepsza rekomendacja. I proszê nie sugerowaæ siê nagraniami dostêpnymi w sieci. Te wcale nie s± z³e, ale nawet w po³owie nie oddaj± mo¿liwo¶ci zespo³u. By³o by wspaniale gdyby znalaz³ siê jaki¶ organizator ich koncertu. Z przyjemno¶ci± bym zobaczy³. A sam Rico? Poezja. Duuu¿o prawdziwego, klasycznego ska, odrobinê podlanego reggae, zanurzonego w jazzowym sosie. Mistrz nie zachowywa³ siê egoistycznie. Pozwala³ pograæ Austriakom w licznych solówkach. Ci za¶ odwdziêczali mu siê czarown± muzyk± Gdy sam przyk³ada³ do ust instrument, ciarki przechodzi³y przez ca³e cia³o, a Pragê otula³y cudowne d¼wiêki jego puzonu. Równie¿ ¶piewa³. Nie, nie jak absolwent wokalistyki renomowanego konserwatorium. I co z tego. Gdy zaintonowa³ A Message to You, Rudy w niesamowitej, leniwie s±cz±cej siê z g³o¶ników wersji, niemal pad³em na kolana. Dla takich chwil warto by³o przyjechaæ i znosiæ wszelkie niedogodno¶ci. Kolejny wspania³y koncert, który pozostanie w mojej pamiêci.
Tak dla mnie zakoñczy³ siê pierwszy dzieñ festiwalu. The Chancers nie widzia³em. Grali w tym samym czasie co Rico. Có¿, nie ja uk³ada³em ten program. Ale i tak pewnie po Rodriguezie nie wzbudzili by we mnie wiêkszego zainteresowania. Nawet Deadline znudzi³ mnie po kilku kawa³kach i uda³em siê na zas³u¿on±, pokoncertow± imprezkê :-).
Drugi dzieñ by³ bardziej punkowy. Choæ ska nie zabrak³o. Bardzo by³em ciekaw The Spankers. W³a¶nie tam trafi³a by³a wokalistka DiscoBalls. W sk³adzie równie¿ dobry trêbacz, swego czasu wystêpuj±cy z Green Smatroll. Zapowiada³o siê interesuj±co, wysz³o tak sobie. Niegdy¶ s³ucha³em ich nagrañ demo, jeszcze bez Teresy w sk³adzie. Bardzo amatorsko brzmia³y. Niestety, czê¶æ tej amatorszczyzny pozosta³a. Przed nimi du¿o pracy. Mo¿e nie graj± jako¶ tragicznie i mo¿na z nimi ca³kiem przyjemnie spêdziæ czas, ale w Czechach jest w tej chwili wiele ciekawszych zespo³ów. Co zrobiæ, konkurencja.
Les Skalopes z Francji mieli graæ w po³udnie na jednej scenie. Nie zagrali. A¿ tu nagle pojawili siê nieco pó¼niej na drugiej. Ot, niespodzianka. Pary¿anie (a w zasadzie pod Pary¿anie) reklamuj± siê jako zespó³ ska. Oj, dziwne maj± pojêcie tej muzyki. Je¶li pos³ucha siê ich utworów umieszczonych na firmowej stronie, w sumie mo¿na je podci±gn±æ pod ska w stylu Skarface. Ale na ¿ywo zagrali z takim wykopem, ¿e wpadali wrêcz w hardcora. Dziesiêæ osób w sk³adzie. Szalej±ca, niewysoka, ciemnoskóra wokalistka. Dla mnie bomba. Naprawdê, podoba³o mi siê i teraz czekam na jaki¶ koncert klubowy. Zw³aszcza, ¿e na Subculture zagrali króciutko. Tylko kilka kawa³ków.
Intrygowa³ wci±¿ bus stoj±cy od poprzedniego dnia w pobli¿u g³ównej sceny. A jednak, Spicy Roots zagrali :-). Oczekiwanie ca³± dobê na wystêp nie wp³ynê³o jednak za dobrze na Niemców. Kiedy widzia³em niegdy¶ ten zespó³ w klubie, ich muzyka wywar³a na mnie wiêksze wra¿enie. Tym razem by³o letnio. Nie mówiê, ¿e ¼le, ale oczekiwa³em na du¿o wiêcej. Ot, takie nieco kwadratowe ska. Zabrak³o gdzie¶ smaczków, którymi potrafi± ubarwiæ swoj± muzykê. Jednak plener nie wszystkim s³u¿y. Ale je¶li nadarzy siê okazja zobaczyæ jeszcze kiedy¶ kapelê w klubie, nie omieszkam skorzystaæ.
Sto Zvíøat z programu wypad³o. Pozosta³o ju¿ tylko czekaæ na Hotknivesów, drugi ze ska-magnesów, który przyci±gn±³ mnie na ten festiwal. Stroj±cy siê w zaplanowanym czasie muzycy wzbudzili jednak wielk± konsternacjê. Przecie¿ to nie Anglicy. No jasne, to¿ to nasz Skampararas. Dziwne, mieli graæ pó¼niej. No trudno. Ja naprawdê nie jestem do nich uprzedzony. Swego czasu dosta³em demo z nowej p³yty, która w³a¶nie teraz siê ukaza³a i wzbudzi³o ono we mnie spore zainteresowanie. S³ysza³em równie¿ opinie, ¿e to ju¿ inny zespó³ ni¿ dawniej. Niestety, ten koncert pokaza³, ¿e to nieprawda. Prostacka muzyka, delikatnie mówi±c puste teksty, fa³szuj±ca sekcja dêta. Wszystkiego lubiæ nie mo¿na. Ja Skampararas jednak wci±¿ nie lubiê. Trudno.
Dla The Hotknives pozosta³o ju¿ bardzo ma³o czasu. Tego organizatorom nie wybaczê. Zw³aszcza, ¿e Mark Carev z kolegami zaprezentowali siê z jak najlepszej strony. Wiem, nie wszyscy zespó³ lubi±. ¯e niby pop graj±. Gadanie. Ja ich uwielbiam. Niestety, przy trzecim kawa³ku zgas³o ¶wiat³o. Gdy po d³u¿szej chwili wype³nionej skandowaniem nazwy zespo³u przez publiczno¶æ (m.in. przez ten ca³y ba³agan zosta³a tylko garstka) pr±d powróci³, zaczêli ponownie. Po chwili zamilk³y g³o¶niki. Tragedia. Podczas ponownej wizyty w Pradze dosta³em informacjê kto by³ sprawc± sabota¿u, ale tu nie miejsce. Niech siê sma¿y w piekle. Po naprawie nag³o¶nienia ch³opaki z Brighton zaczêli jeszcze raz. Wtedy na scenê wyszed³ jaki¶ palant pokazuj±c znacz±co na zegarek. Jego te¿ niech ogieñ piekielny poch³onie. Czasu ma³o, wiêc grali najwiêksze hity, a ja mog³em z nimi po¶piewaæ Rules Of The Game, You Again czy Same All Over The World. I poskankowaæ jak nale¿y. Niestety, tylko przez jakie¶ pó³ godziny. Zagrali jeden bis. Na drugi nie zgodzi³ siê przedstawiciel organizatorów, strasz±c rych³ym nadej¶ciem policji. Nie mówi³em, ¿e palant? Nie pomog³y gwizdy publiczno¶ci i protesty licznie zgromadzonych z ty³u sceny muzyków z innych kapel. Tego nigdy nie zrozumiem. Jak mo¿na zapraszaæ b±d¼ co b±d¼ gwiazdê i nie pozwoliæ jej na wystêp. ¯enada. A oni naprawdê grali z wielk± przyjemno¶ci±. Tym wiêksza szkoda.
I takim oto nieprzyjemnym zgrzytem zakoñczy³ siê Subculture Fest 2008. Na szczê¶cie dobra muzyka p³yn±ca ze scen zrekompensowa³a fataln± organizacjê. Powinienem tu jeszcze wspomnieæ szczególnie o Francuzach z Astro Zombies, którzy w swoim psychobilly przemycili dwa kawa³ki ska ;-). I wielu innych, udanych koncertach. Czy za rok odbêdzie siê kolejna edycja festiwalu? Trudno powiedzieæ. Ta zakoñczy³a siê du¿± strat± finansow±. Ja mam nadziejê, ¿e d³ugi zostan± sp³acone, a odpowiednie wnioski wyci±gniête. Pomys³ dobry, wykonanie trochê gorsze. W koñcu cz³owiek uczy siê na b³êdach. Po¿yjemy, zobaczymy.
2008-08-20 - jaregpowrót »
Pora przej¶æ do muzyki. W koñcu ona by³a najwa¿niejsza i po czasie jaki up³yn±³ od imprezy to ona pozosta³a w pamiêci. Festiwal spod znaku united oferowa³ bogat± paletê najró¿niejszych styli muzycznych. Od rozmaitych odmian punk rocka, poprzez psycho i rockabilly, do ska i reggae. Nas oczywi¶cie najbardziej interesuj± te dwa ostatnie. Pozwólcie wiêc, ¿e skupiê siê na nich. Nie bêdzie to chronologiczny opis koncertów, bo wspomniany wcze¶niej ba³agan spowodowa³ chaos równie¿ w mojej g³owie, tylko kilka lu¼nych uwag i opinii o poszczególnych koncertach, które na ogó³ bardzo krótkie nie daj± podstaw do szczegó³owych analiz. Najpierw wroc³awska Sakra. Mieli bardzo trudne zadanie. Grali na samym pocz±tku festiwalu, gdy wiele osób jeszcze nie dotar³o pod scenê, w najwiêkszy, po³udniowy skwar. Mimo wszystko trochê osób zainteresowali. I to nie tylko licznie przyby³ych do Pragi Polaków. Muszê byæ szczery. Nie by³ to najlepszy koncert Sakry jaki widzia³em. Ale te¿, bior±c pod uwagê okoliczno¶ci, nie polegli. Wszyscy zgromadzeni dobrze siê bawili, a przecie¿ o to chodzi. Zastanawia³em siê, czy zagraj± cover Polemica Ona je taká z polskim tekstem, trochê siê tego obawiaj±c. Zespó³ jest w Czechach bardzo popularny i przyjêcie mog³o byæ ró¿ne. Obawy okaza³y siê p³onne. Piosenka chwyci³a. Czyli wystêp zaliczony na plus.
Kolejnym daniem ska po porcji punk rocka by³ wielokrotnie opisywany na ³amach Rudemakera czeski DiscoBalls. Ten wystêp utwierdzi³ mnie w przekonaniu, ¿e zmiany w sk³adzie nie zaszkodzi³y kapeli. Ich radosne ska dalej jest radosne, poziom wykonawczy wysoki, a nowa wokalistka wpasowa³a siê w zespó³ idealnie. Mi wcale nie brakuje poprzedniej. Nied³ugo powinni wydaæ debiutancki kr±¿ek. Pozostaje cierpliwie czekaæ.
Anonsowanych w programie Green Smatroll zabrak³o. No chyba, ¿e grali w innym czasie i na innej scenie i ich przegapi³em, ale raczej nie. CCTV Allstars, podobnie jak na Mighty Sounds opu¶ci³em, tym razem ¶wiadomie. By³em pod drug± scen±. Ale o nich mo¿ecie poczytaæ w innym miejscu. Kiedy na big stage wybi³a godzina przeznaczona dla Spicy Roots..., wyszed³ na ni± s³owacki Konflikt. Na tej imprezie norma. Ale akurat na subculture stage zaczynali Wêgrzy z Last Minute. Prezentuj± oni mieszankê ska ze street punkiem, której bardziej znanym w naszym kraju przedstawicielem jest niemiecki Scrapy, a niedo¶cig³ym wzorem nieistniej±cy ju¿ niestety The Skoidats. Mimo, ¿e lubiê tak± muzykê, a s³uchaj±c Amerykanów dostajê dreszczy, muzyka Madziarów mi nie podchodzi. Widzia³em ich po raz drugi i zdania nie zmieni³em. Jakie¶ to takie bez jaj. Choæ innym siê podoba. Graj± w ca³ej Europie i, jak czytam na ró¿nych forach internetowych, zdobywaj± publiczno¶æ. Ja jednak pozostanê przy Skoidats czy Scrapy.
Na scenie g³ównej powinien ju¿ rozpoczynaæ The Lurkers, a tam wci±¿ Konflikt. Ci mieli farta i zagrali chyba najd³u¿ej ze wszystkich kapel. Ba³agan narasta³, zacz±³em siê wiêc zastanawiaæ, co bêdzie z koncertem Rico. Ze ¼ród³a zbli¿onego od organizatorów otrzyma³em informacjê, ¿e jest ju¿ w Pradze i kto¶ pojecha³ po niego na lotnisko. Te, jest po³o¿one niby rzut beretem od miejsca festiwalu, niepokój jednak pozosta³. Tymczasem ju¿ zupe³nie straci³em orientacjê w programie. Nagle do strefy dla zespo³ów zajecha³ bus z wielkim napisem na burcie Spicy Roots, który zaparkowa³ w pobli¿u g³ównej sceny. Po chwili zaczêli siê na niej stroiæ muzycy. Potem zeszli i d³ugi czas prowadzili jakie¶ dyskusje. Gdy powrócili i zaczêli graæ, zaskoczenie. Czy¿by Niemcy zmienili styl muzyki i poszli w stronê klasyki? Niby mo¿liwe, ale ¿eby a¿ tak bardzo? Po instrumentalnym wstêpie szczêka bezpowrotnie polecia³a w trawê. Przed oczami naszej ekipy ukaza³ siê wiekowy Mud¿in w we³nianej czapce, z puzonem w rêku. Przecie¿ to sam Rico Rodriguez. Wstyd siê przyznaæ, ale do koñca my¶leli¶my, ¿e gra ze Spicy Roots. Dopiero potem dotar³o do nas, ¿e to jednak anonsowany The Riddimstix z Austrii. Wcze¶niej nie mia³em przyjemno¶ci ich ogl±daæ, jeden kawa³ek zamieszczony na czwartej edycji United Colors Of SKA jako¶ ulecia³ w niepamiêæ, a okazali siê rewelacj± festiwalu. Grali piêknie. Stylowo i znakomicie technicznie. Mimo, i¿ istniej± dopiero od 2004 roku, czêsto towarzysz± Rodriguezowi czy Mr. Symaripowi. To najlepsza rekomendacja. I proszê nie sugerowaæ siê nagraniami dostêpnymi w sieci. Te wcale nie s± z³e, ale nawet w po³owie nie oddaj± mo¿liwo¶ci zespo³u. By³o by wspaniale gdyby znalaz³ siê jaki¶ organizator ich koncertu. Z przyjemno¶ci± bym zobaczy³. A sam Rico? Poezja. Duuu¿o prawdziwego, klasycznego ska, odrobinê podlanego reggae, zanurzonego w jazzowym sosie. Mistrz nie zachowywa³ siê egoistycznie. Pozwala³ pograæ Austriakom w licznych solówkach. Ci za¶ odwdziêczali mu siê czarown± muzyk± Gdy sam przyk³ada³ do ust instrument, ciarki przechodzi³y przez ca³e cia³o, a Pragê otula³y cudowne d¼wiêki jego puzonu. Równie¿ ¶piewa³. Nie, nie jak absolwent wokalistyki renomowanego konserwatorium. I co z tego. Gdy zaintonowa³ A Message to You, Rudy w niesamowitej, leniwie s±cz±cej siê z g³o¶ników wersji, niemal pad³em na kolana. Dla takich chwil warto by³o przyjechaæ i znosiæ wszelkie niedogodno¶ci. Kolejny wspania³y koncert, który pozostanie w mojej pamiêci.
Tak dla mnie zakoñczy³ siê pierwszy dzieñ festiwalu. The Chancers nie widzia³em. Grali w tym samym czasie co Rico. Có¿, nie ja uk³ada³em ten program. Ale i tak pewnie po Rodriguezie nie wzbudzili by we mnie wiêkszego zainteresowania. Nawet Deadline znudzi³ mnie po kilku kawa³kach i uda³em siê na zas³u¿on±, pokoncertow± imprezkê :-).
Drugi dzieñ by³ bardziej punkowy. Choæ ska nie zabrak³o. Bardzo by³em ciekaw The Spankers. W³a¶nie tam trafi³a by³a wokalistka DiscoBalls. W sk³adzie równie¿ dobry trêbacz, swego czasu wystêpuj±cy z Green Smatroll. Zapowiada³o siê interesuj±co, wysz³o tak sobie. Niegdy¶ s³ucha³em ich nagrañ demo, jeszcze bez Teresy w sk³adzie. Bardzo amatorsko brzmia³y. Niestety, czê¶æ tej amatorszczyzny pozosta³a. Przed nimi du¿o pracy. Mo¿e nie graj± jako¶ tragicznie i mo¿na z nimi ca³kiem przyjemnie spêdziæ czas, ale w Czechach jest w tej chwili wiele ciekawszych zespo³ów. Co zrobiæ, konkurencja.
Les Skalopes z Francji mieli graæ w po³udnie na jednej scenie. Nie zagrali. A¿ tu nagle pojawili siê nieco pó¼niej na drugiej. Ot, niespodzianka. Pary¿anie (a w zasadzie pod Pary¿anie) reklamuj± siê jako zespó³ ska. Oj, dziwne maj± pojêcie tej muzyki. Je¶li pos³ucha siê ich utworów umieszczonych na firmowej stronie, w sumie mo¿na je podci±gn±æ pod ska w stylu Skarface. Ale na ¿ywo zagrali z takim wykopem, ¿e wpadali wrêcz w hardcora. Dziesiêæ osób w sk³adzie. Szalej±ca, niewysoka, ciemnoskóra wokalistka. Dla mnie bomba. Naprawdê, podoba³o mi siê i teraz czekam na jaki¶ koncert klubowy. Zw³aszcza, ¿e na Subculture zagrali króciutko. Tylko kilka kawa³ków.
Intrygowa³ wci±¿ bus stoj±cy od poprzedniego dnia w pobli¿u g³ównej sceny. A jednak, Spicy Roots zagrali :-). Oczekiwanie ca³± dobê na wystêp nie wp³ynê³o jednak za dobrze na Niemców. Kiedy widzia³em niegdy¶ ten zespó³ w klubie, ich muzyka wywar³a na mnie wiêksze wra¿enie. Tym razem by³o letnio. Nie mówiê, ¿e ¼le, ale oczekiwa³em na du¿o wiêcej. Ot, takie nieco kwadratowe ska. Zabrak³o gdzie¶ smaczków, którymi potrafi± ubarwiæ swoj± muzykê. Jednak plener nie wszystkim s³u¿y. Ale je¶li nadarzy siê okazja zobaczyæ jeszcze kiedy¶ kapelê w klubie, nie omieszkam skorzystaæ.
Sto Zvíøat z programu wypad³o. Pozosta³o ju¿ tylko czekaæ na Hotknivesów, drugi ze ska-magnesów, który przyci±gn±³ mnie na ten festiwal. Stroj±cy siê w zaplanowanym czasie muzycy wzbudzili jednak wielk± konsternacjê. Przecie¿ to nie Anglicy. No jasne, to¿ to nasz Skampararas. Dziwne, mieli graæ pó¼niej. No trudno. Ja naprawdê nie jestem do nich uprzedzony. Swego czasu dosta³em demo z nowej p³yty, która w³a¶nie teraz siê ukaza³a i wzbudzi³o ono we mnie spore zainteresowanie. S³ysza³em równie¿ opinie, ¿e to ju¿ inny zespó³ ni¿ dawniej. Niestety, ten koncert pokaza³, ¿e to nieprawda. Prostacka muzyka, delikatnie mówi±c puste teksty, fa³szuj±ca sekcja dêta. Wszystkiego lubiæ nie mo¿na. Ja Skampararas jednak wci±¿ nie lubiê. Trudno.
Dla The Hotknives pozosta³o ju¿ bardzo ma³o czasu. Tego organizatorom nie wybaczê. Zw³aszcza, ¿e Mark Carev z kolegami zaprezentowali siê z jak najlepszej strony. Wiem, nie wszyscy zespó³ lubi±. ¯e niby pop graj±. Gadanie. Ja ich uwielbiam. Niestety, przy trzecim kawa³ku zgas³o ¶wiat³o. Gdy po d³u¿szej chwili wype³nionej skandowaniem nazwy zespo³u przez publiczno¶æ (m.in. przez ten ca³y ba³agan zosta³a tylko garstka) pr±d powróci³, zaczêli ponownie. Po chwili zamilk³y g³o¶niki. Tragedia. Podczas ponownej wizyty w Pradze dosta³em informacjê kto by³ sprawc± sabota¿u, ale tu nie miejsce. Niech siê sma¿y w piekle. Po naprawie nag³o¶nienia ch³opaki z Brighton zaczêli jeszcze raz. Wtedy na scenê wyszed³ jaki¶ palant pokazuj±c znacz±co na zegarek. Jego te¿ niech ogieñ piekielny poch³onie. Czasu ma³o, wiêc grali najwiêksze hity, a ja mog³em z nimi po¶piewaæ Rules Of The Game, You Again czy Same All Over The World. I poskankowaæ jak nale¿y. Niestety, tylko przez jakie¶ pó³ godziny. Zagrali jeden bis. Na drugi nie zgodzi³ siê przedstawiciel organizatorów, strasz±c rych³ym nadej¶ciem policji. Nie mówi³em, ¿e palant? Nie pomog³y gwizdy publiczno¶ci i protesty licznie zgromadzonych z ty³u sceny muzyków z innych kapel. Tego nigdy nie zrozumiem. Jak mo¿na zapraszaæ b±d¼ co b±d¼ gwiazdê i nie pozwoliæ jej na wystêp. ¯enada. A oni naprawdê grali z wielk± przyjemno¶ci±. Tym wiêksza szkoda.
I takim oto nieprzyjemnym zgrzytem zakoñczy³ siê Subculture Fest 2008. Na szczê¶cie dobra muzyka p³yn±ca ze scen zrekompensowa³a fataln± organizacjê. Powinienem tu jeszcze wspomnieæ szczególnie o Francuzach z Astro Zombies, którzy w swoim psychobilly przemycili dwa kawa³ki ska ;-). I wielu innych, udanych koncertach. Czy za rok odbêdzie siê kolejna edycja festiwalu? Trudno powiedzieæ. Ta zakoñczy³a siê du¿± strat± finansow±. Ja mam nadziejê, ¿e d³ugi zostan± sp³acone, a odpowiednie wnioski wyci±gniête. Pomys³ dobry, wykonanie trochê gorsze. W koñcu cz³owiek uczy siê na b³êdach. Po¿yjemy, zobaczymy.
2008-08-20 - jaregpowrót »