Diana Levi & Upbeat Quartet w Tygmoncie! 2012-02-23, Warszawa

Ska vs. Reggae vs. Digital Dub z elektryzuj±cym ¿eñskim wokalem? Eksperymentatorzy oko³o jamajskich brzmieñ spod znaku ska, rocksteady i jazzu zaprosili do wspólnych wystêpów Dianê... wi�cej »

reklama

IV Mighty Sounds 2008

IV Mighty Sounds 2008

IV Mighty Sounds 2008
2008-07-18
Ol¹í u Tábora
miejsce: Na Strelnici

Summer Ska Punk Explosion po raz czwarty zagra³ w maleñkiej, piêknie po³o¿onej wiosce, zagubionej gdzie¶ w po³udniowych Czechach. Z roku na rok impreza coraz bardziej siê rozrasta i obecnie jest jednym z najwiêkszych, je¶li nie najwiêkszym, tego typu festiwalem w Europie. Tego lata powiêkszono znacznie teren przeznaczony na wydarzenia muzyczne i dodano jeszcze jedno pole namiotowe z parkingiem. Do¶æ by³o miejsca na zbudowanie trzech scen dla zespo³ów, namiotu teatralnego, w którym równie¿ odbywa³y siê koncerty oraz trzech (a nie jestem ju¿ pewien czy nie czterech) scen dla djejów. Ogrom wydarzeñ muzycznych lub oko³o muzycznych by³ tak du¿y, ¿e trudno to wszystko by³o ogarn±æ. Konieczno¶æ dokonywania, czêsto bolesnych, wyborów sta³a siê niezbêdna. Poruszanie siê po festiwalu u³atwia³ drukowany w wygodnej, kieszonkowej formie, program wraz z mapk± terenu i notkami po¶wiêconymi najwa¿niejszym wykonawcom.

W tym roku bardzo dobrym pomys³em by³o przygotowanie czynnych ca³± dobê stoisk gastronomicznych poza ogrodzeniem, dziêki czemu mo¿na siê by³o napiæ czy co¶ zje¶æ w czasie, gdy teren festiwalowy zostawa³ zamkniêty dla dokonania niezbêdnych prac porz±dkowych. Równie¿ mieszkañcy wioski zaczêli dostrzegaæ mo¿liwo¶æ zarobienia na festiwalu. Kiedy¶ w miejscowo¶ci panowa³a g³ucha cisza, a jedyny sklep by³ prawie ca³y czas zamkniêty. Teraz praktycznie ka¿de gospodarstwo wystawi³o swoje stoisko oferuj±c jedzenie, napoje i inne, potrzebne produkty.

Ale przejd¼my do muzyki. Nie bêdzie to opis wszystkich wydarzeñ jakie mia³y miejsce na festiwalu. Takie zadanie przekracza mo¿liwo¶ci jednego cz³owieka. Ograniczê siê do refleksji, które wzbudzi³y we mnie wystêpy ogl±danych zespo³ów i skupiê tylko na wykonawcach zwi±zanych z profilem serwisu. Oczywi¶cie najpierw trzeba by³o siê dostaæ do festiwalowego area³u. Na bramce, mimo do¶æ dok³adnej kontroli, nie tworzy³y siê specjalnie du¿e kolejki, wszystko sz³o sprawnie, a praca ochroniarzy na ogó³ nie wzbudza³a zastrze¿eñ. W ¶rodku rzuca³a siê od razu w oczy mnogo¶æ stoisk wszelakich. Jedzenia, napitku, p³yt, pami±tek i innych gad¿etów nie mog³o zabrakn±æ dla nikogo. Po krótkim ogl±dzie tych przybytków Babilonu ;-) trafi³em pod scenê niebiesk±. Kapele, które otwieraj± takie imprezy zawsze maj± pod górkê. Ludzie jeszcze nie dotarli pod scenê, inni spotykaj± d³ugo niewidzianych znajomych, prowadz± dyskusje, sprawdzaj± czy piwo aby nie kwaskowate. Tym razem pad³o na czeski Pub Animals. Co¶ tam z tego co grali wpada³o mi jednym uchem, ale na d³u¿ej nie zago¶ci³o. Pod scenê ¶ci±gn±³ mnie dopiero DiscoBalls. Zespó³ gra³ w Polsce, wiêc niektórzy o nim ju¿ s³yszeli. W sk³adzie dosz³o do powa¿nych zmian, przede wszystkim zmieni³a siê wokalistka. By³em bardzo ciekaw jak siê zaprezentuj±, bo nie ukrywam, ¿e jestem ich fanem od dawna. Jakie wra¿enia? Bardzo pozytywne. Pewnie zostanê pos±dzony o herezjê, ale wielkich ró¿nic nie zauwa¿y³em. Nowe dziewczyna sprawdza siê jak najbardziej.

Przy kolejnej kapeli Navigators, czeskim r’n’b, wynudzi³em siê setnie s±cz±c piwo i z tego wszystkiego zapomnia³em, ¿e jest jeszcze trzecia scena, na której w³a¶nie wystêpowa³ CCTV Allstars, kolejny nowy, dobrze zapowiadaj±cy siê zespó³ z Czech. Trudno, zostawiam ich na inn± okazjê. Skaos rozczarowa³ mnie. Spodziewa³em siê nie wiadomo czego, a dosta³em skoczn± i owszem, ale jednak r±bankê. Jak dla mnie za ostry sound i bez finezji. Innym siê podoba³o, tych przepraszam. Mi nie podpasowali. W przeciwieñstwie do Doktorka. Ten czego siê nie chwyci natychmiast zamienia to w szczere z³oto. Tym razem Dr. Ring Ding & Sharp Axe Band zaserwowali taki dancehall, ¿e kapcie spada³y. Ska w ilo¶ciach ¶ladowych, co zupe³nie w niczym nie przeszkadza³o. Nic nie poradzê. Doktora ³ykam bezkrytycznie. Po nim przeprowadzka pod scenê pomarañczow±, gdzie ju¿ zaczyna³ szwedzki The Liptones. Bardzo mi³o wspominam koncert w Olsztynie dlatego z wielk± przyjemno¶ci± od¶wie¿y³em pamiêæ bawi±c siê przy ich muzyce. Fakt, nie by³o to jakie¶ mistrzostwo ¶wiata, taka twórczo¶æ lepiej sprawdza siê w warunkach klubowych, ale i tak by³o mi³o. I tylko na chwilê pobieg³em na niebiesk± by rzuciæ okiem na Irie Revoltes, rewelacyjn± mieszankê reggae, dancehalla, ska, punka, folku i czego tam jeszcze. Francuskie teksty, maksymalna energia i czad przez du¿e C. Ten zespó³ to koncertowa bestia. Ale, ale, na pomarañczowej za chwilê mia³o doj¶æ do najlepszego koncertu ca³ego festiwalu (uwzglêdniaj±c wszystkie okoliczno¶ci). Tam ju¿ zainstalowali siê Basement Bros. And The Kitchenettes ze Szwajcarii. Siedmioosobowy zespó³ instrumentalny z rozbudowan± sekcj± dêt± i trzy wokalistki. Ich northern soul podany w sposób mistrzowski zachwyci³ chyba wszystkich obecnych na tym koncercie. Tych co zespó³ ju¿ znali jak i tych, którzy pierwszy raz zetknêli siê z ich twórczo¶ci±. Trzeba by³o zobaczyæ te otwarte w zachwycie buzie i pos³uchaæ komentarzy. Za spraw± Szwajcarów przenie¶li¶my siê w lata 60. XX wieku, gdy na rynku muzycznym królowa³y d¼wiêki spod znaku wytwórni Motown. Zreszt± nie tylko dziêki muzyce. Panie w odpowiednich strojach i dopracowana choreografia ruchu scenicznego dodawa³y smaku ca³o¶ci. Organizatorom nale¿y k³aniaæ siê w pas za zaproszenie kapeli.

Ten wieczór zakoñczy³ dla mnie wystêp Mad Caddies. Bardzo lubiê ich p³yty, ale tym razem nie zachwycili mnie. Nie wiem. Mo¿e to efekt pora¿aj±cego koncertu The Kitchenettes, a mo¿e po prostu Amerykanie nie mieli swojego dnia. Niby by³ hardcore, punk, swing, reggae, rock’n’roll, polka, a przede wszystkim du¿o ska, jednak dla mnie czego¶ zabrak³o. Muszê zobaczyæ ich jeszcze kiedy¶ w bardziej sprzyjaj±cych okoliczno¶ciach.

Dzieñ drugi festiwalu rozpocz±³em od koncertu Palmeras Kanibales z Wenezueli. Chyba jednak nie wszed³em jeszcze na w³a¶ciwe obroty, bo mimo, ¿e lubiê kapele z tego krêgu kulturowego ich wystêp nie zosta³ na d³u¿ej w mojej pamiêci. Zupe³nie inaczej ni¿ w przypadku australijskiego The Resignators, którzy pokazali siê na scenie pomarañczowej. Bardzo przyjemne ska z antypodów przesi±kniête najró¿niejszymi wp³ywami. Polecam ten zespó³ Waszej uwadze. Ja z wielk± chêci± zobaczy³bym ich na jakim¶ koncercie klubowym, choæ zdajê sobie sprawê, ¿e ze wzglêdu na odleg³o¶æ mo¿e byæ trudno. Po¿yjemy, zobaczymy. Tymczasem na niebieskiej jeden z najlepszych czeskich zespo³ów, Prague Ska Conspiracy. Ska z soulowymi wp³ywami, czasem nieco ostrzejsza gitarka, po prostu piêknie. Podczas znanych na pamiêæ Yellow Umbrella postanowi³em sobie nieco odpocz±æ, oczywi¶cie zapominaj±c, ¿e na innej scenie Sonic Boom Six. Mówi siê trudno. Wróci³em, gdy na pomarañczowej zaczyna³a graæ Moskovskaya. Trochê mnie rozczarowali. Lubiê ich dederowskie ska jakie prezentuj± na p³ytach, w warunkach festiwalowych nie sprawdzili siê jednak. Kolejny zespó³, który pewnie lepiej wypada w klubie. Co innego Dennis Alcapone. I niech malkontenci wybrzydzaj±. Pewnie znaj± tylko g³o¶ne nazwisko, za to muzykê nie za bardzo. St±d te narzekania. A Alcapone to Alcapone. Trochê ¶piewa, trochê melodeklamuje, od czasu do czasu zakrzyknie w charakterystyczny dla siebie sposób. Ja z wielk± przyjemno¶ci± zobaczy³em ten koncert i pobuja³em siê do standardów reggae. Zw³aszcza, ¿e towarzyszy³ mu Sharp Axe Band, który okazuje siê znakomitym backing bandem. Da³ radê z Doktorkiem, da³ równie¿ z Dennisem. Trzeba te¿ pochwaliæ drugiego wokalistê, który, to fakt, chyba w sumie wiêcej ¶piewa³ ni¿ sam Alcapone. Mud¿in o miêkkim, soulowym w barwie g³osie. Nie wiem jak siê nazywa, ale trzeba bêdzie tê wiedzê uzupe³niæ bo to ¶wietny ¶piewak.

Na pocz±tek trzeciego dnia, ju¿ po raz drugi na Mighty, zaprezentowa³ siê Swing Band Tabor. Standardy swingowe, jak równie¿ muzyki popularnej, podane w swingowym stylu, znakomicie nadawa³y siê dla rozruszania nieco ju¿ zmêczonej publiczno¶ci. Potem Basta Fidel. Dobry zespó³, tylko zapomnijcie, ¿e wywodz± siê z nie istniej±cego ju¿ Fidela Castro. Zupe³nie inna kapela, inna muzyka. ¯ywio³owa wokalistka czêsto ¶piewaj±ca po francusku i radosne ska. Czego chcieæ wiêcej? W tym samym czasie na drugiej scenie Green Smatroll. By³em tylko chwileczkê, ale akurat za³apa³em siê na nowy utwór. Wygl±da na to, ¿e zaczynaj± siê wkrêcaæ w skinhead reggae. Nie mam nic przeciwko. Na scenie niebieskiej tym czasem przysz³a pora na Rotterdam Ska-Jazz Foundation. Jedna z moich ulubionych kapel, ale tym razem zachwytów nie by³o. Ciekawe, zw³aszcza ¿e innym siê podoba³o. Czy¿by zmêczenie organizmu da³o o sobie znaæ? Odpocz±³em przy Dub L.F.O. z Izraela. Fajnie grali, nie ma jednak mo¿liwo¶ci z pe³nym zaanga¿owanie uczestniczyæ we wszystkich koncertach. Potrzebna jest chwila wytchnienia. Zimne piwko, z oddali przyjemna muzyka i ju¿ jest dobrze. Zw³aszcza, ¿e teraz na scenie The Upsessions. Holendrzy ubrani w jednakowe, zielone z ¿ó³tymi paskami, dresy swoim skinhead reggae doprowadzili do szybszego kr±¿enia krwi w organizmie. Najwy¿szej próby instrumentali¶ci popisywali siê swoimi umiejêtno¶ciami w solówkach, a jako ca³o¶æ brzmieli wprost piêknie. Wiêcej takiej muzyki, a na ¶wiecie bêdzie lepiej.

Gdy przysz³a pora na The Chancers rozpada³o siê niemi³osiernie. A poniewa¿ widzia³em ich wiele razy i pewnie wiele jeszcze zobaczê, ten koncert odpu¶ci³em. Na szczê¶cie padaæ przesta³o podczas The Toasters. Nawet têcza pokaza³a siê na wieczornym niebie. Jakby te chcia³o daæ znaæ, ¿e Toastersi wrócili do gry. Sk³ad ten sam co podczas opisywanego koncertu z Krakowa. Bucket z kolegami jak u Hitchcocka zaczêli od Two Tone Army, a potem napiêcie ros³o. Przekrój najwiêkszych hitów grupy z ca³ej twórczo¶ci jak na prekursorów trzeciej fali ska przysta³o. Mo¿na mieæ do nich tylko jeden zarzut. Konsekwentnie nie bior± w trasy klawiszowca. Gdyby takowy by³, mieli by¶my do czynienia z prawdziwym, muzycznym wydarzeniem. Ale na to nie trzeba by³o d³ugo czekaæ. Najpierw na scenê wyszli The Moon Invaders wspólnie z dwukrotnie ju¿ wspominanymi Sharp Axe Band. Zagrali instrumentalny wstêp, po czym nast±pi³a zapowied¼ i pojawi³a siê Ona. Pierwsza dama ska, Doreen Shaffer. Jak opisywaæ koncert, podczas którego gard³o siê zaciska³o, a do oczu p³ynê³y ³zy wzruszenia? Mistyczne prze¿ycie, dla tych co w nim uczestniczyli. Gdyby by³a z tego koncertu transmisja w radiu, s³uchacze pewnie krêciliby nosami. G³os Doreen ju¿ nie ma tej si³y jak 40 lat temu? Mo¿liwe. Ale co z tego. Ona jest jedyna i niepowtarzalna. I gdyby tylko sta³a na scenie nie odzywaj±c siê zupe³nie i tak doprowadza³aby publiczno¶æ do ekstazy. Doreen, Ty jeste¶ prawdziwa Sugar, Sugar.

Po takim koncercie ca³kowitym nieporozumieniem by³ wystêp Obrint Pas. Ich mieszanka ska, reggae, latino, punka, ludowych piosenek hiszpañskich i pie¶ni rewolucyjnych zupe³nie mnie nie ruszy³a. Mnóstwo ludzi na scenie, du¿o ruchu i energii, ale to nie dla mnie. To ju¿ wola³bym Ska-P. W tym czasie powinien pojawiæ siê raczej Mr. T-Bone & The Young Lions, który podobno da³ znakomity koncert. Ja nie dotrwa³em. Specjalnie nie rozpaczam, bo ju¿ kilkukrotnie mia³em przyjemno¶æ go ogl±daæ, choæ zawsze szkoda. Powodem by³o przejmuj±ce zimno. W Olszi panuje specyficzny mikroklimat i nawet gdy w dzieñ temperatura przekracza 30 stopni, w nocy czêsto spada poni¿ej 10. Dlatego, je¶li bêdziecie zamierzali kiedy¶ tam pojechaæ, pamiêtajcie o zabraniu ciep³ego swetra. Na pewno siê przyda. A pojechaæ warto. Piêkna okolica, dobra organizacja i przede wszystkim ciekawy program. Tylko pozazdro¶ciæ Czechom takiego festiwalu. Do zobaczenia na V Mighty Sounds 2009.

2008-07-29 - jaregpowrót »