"Enjoy Yourself" Ska Reggae Party
2012-02-18, £ód¼
Enjoy Yourself czyli gor±ca jamajska impreza w ostatni± sobotê karnawa³u. Do czerwono¶ci rozgrzej± parkiet selekcj± karaibskich szlagierów: gospodarz imprezy Hot Shot Sound oraz... wi�cej »

relacje
- 2011 - kwiecieñ (2)
- 2010 - maj (1)
- 2010 - styczeñ (1)
- 2009 - grudzieñ (1)
- 2009 - pa¼dziernik (1)
- 2009 - marzec (2)
- 2009 - luty (2)
- 2009 - styczeñ (1)
- 2008 - grudzieñ (1)
- 2008 - listopad (5)
- 2008 - pa¼dziernik (4)
- 2008 - wrzesieñ (2)
- 2008 - sierpieñ (1)
- 2008 - lipiec (7)
- 2008 - czerwiec (3)
- 2008 - maj (3)
- 2008 - kwiecieñ (1)
- 2008 - styczeñ (1)
- poka¿ wszystkie
Ska Cubano, Vespa

Ska Cubano, Vespa
2008-06-27
Wroc³aw
miejsce: Pola Marsowe
Druga edycja festiwalu Wroc Love Summer Stage up³ynê³a pod znakiem ¿enuj±co niskiej frekwencji. Podobnie zreszt± jak w roku ubieg³ym. Zupe³nie nie rozumiem tej sytuacji. Dobra organizacja, niedrogie bilety i znakomity program, a ludzie nie przyszli. Nie ma co, dla organizatorów koncertów Wroc³aw to nie jest najlepsze miejsce w Polsce. Niech ¿a³uj± ci, którzy wybrali inn± opcjê na spêdzenie pierwszego wakacyjnego weekendu.
Drugi dzieñ festiwalu rozpoczê³a szczeciñska Vespa. Ten zespó³ obecnie jest chyba najlepiej prezentuj±cym siê wykonawc± na polskiej scenie ska. Ich podej¶cie do tej muzyki odpowiada mi bardzo, a poziom wykonawczy jaki prezentuj±, dla wielu jest wci±¿ nieosi±galny. Zestaw utworów w³asnych wymieszanych z coverami, w tym Napalm Death :-), sceniczny luz i ¿arty s³owne, po których uszy nie wiêdn±. A pod scen± dobra zabawa tych kilkudziesiêciu, choæ trzeba by raczej napisaæ kilkunastu ludzi, którzy zdecydowali siê przybyæ na Pola Marsowe. My¶lê, ¿e nie ma potrzeby analizowania zaprezentowanego programu punkt po punkcie. Ka¿dy chyba Vespê widzia³ i wie czego mo¿na siê po nich spodziewaæ, a je¶li ostali siê jeszcze tacy, którzy nie mieli przyjemno¶ci, powinni ten niewybaczalny b³±d jak najszybciej naprawiæ. Mimo niekorzystnej pory i grania na otwarcie, szczecinianie zaprezentowali siê z jak najlepszej strony. Tak trzymaæ.
Nastêpnym wykonawc± byli go¶cie z Pragi. Gipsy.cz ³±cz± folklor romski z nowoczesnymi rytmami hip-hopowymi. W ich muzyce nie brakuje te¿ elementów reggae. Ja ich lubiê. Je¶li kto¶ chce spróbowaæ, proponujê dotrzeæ do nagrañ, poznaæ i wyrobiæ swoje zdanie. I niczym siê nie sugerowaæ. Polecam.
Wreszcie nadesz³a chwila, na któr± d³ugo czeka³em. Kiedy przed kilku laty za jakie¶ ¶mieszne pieni±dze kupowa³em zupe³nie w ciemno na Allegro p³ytê zespo³u Ska Cubano, kieruj±c siê wy³±cznie intryguj±c± nazw±, nie wiedzia³em, ¿e dokonujê jednego z najwiêkszych swoich odkryæ muzycznych. Po pierwszym przes³uchaniu zakocha³em siê w tej muzyce i marzy³em, by kiedy¶ móc ich zobaczyæ na ¿ywo. I proszê, marzenia siê spe³niaj±. Na dodatek w naszym piêknym kraju. Prawie pod domem. Tego nie mo¿na by³o przegapiæ.
Przez chwilê my¶la³em, ¿e do Wroc³awia przyjedzie Beny Billy. Ale nie mo¿na mieæ wszystkiego. To Carlos Pena w czarnym kapeluszu i ciemnych okularach jeszcze przed koncertem przechadza³ siê po terenie festiwalowym nie wypuszczaj±c ani na chwilê z rêki takiej ¶miesznej, czarnej siateczki. Ciekawe co w niej przechowywa³? Okaza³ siê bardzo sympatycznym, starszym panem. Mo¿na by³o chwilkê z nim porozmawiaæ, dostaæ autograf czy zrobiæ zdjêcie. Szczególnie chêtnie fotografowa³ siê z dziewczêtami ;-).
Wreszcie dotar³ na scenê i koncert mo¿na by³o rozpoczynaæ. Szefem muzycznym ca³ego przedsiêwziêcia by³ oczywi¶cie Natty Bo. Ubrany w jasny garnitur, z olbrzymim kluczem na szyi i w z³otej koronie, dyrygowa³ zespo³em i publiczno¶ci±, z któr± momentalnie z³apa³ wy¶mienity kontakt. Razem z Pen± stanowili wzajemnie uzupe³niaj±cy siê duet wokalistów. Nie zabrak³o piêknej Megumi Mesaku na saksofonie altowym i w czerwonym kaszkiecie Tan Tana na tr±bce. Sekcja dêta, w której jeszcze puzon i tenor, roz³o¿y³a mnie ca³kowicie na ³opatki. W³a¶nie tak nale¿y graæ na tych instrumentach. Co jaki¶ czas Natty Bo zaprasza³ poszczególnych muzyków na ¶rodek sceny, robi±c wtedy za statyw przyk³adaj±c mikrofon do instrumentu, a ci, znaczy muzycy, wyczyniali cuda w solówkach. Wci±¿ czujê ciarki na plecach. By³y te¿ elementy cyrkowe. Megumi wykona³a swój popisowy numer graj±c na saksofonie trzymanym z ty³u za plecami.
Bardzo podoba³ mi siê graj±cy na gitarze akustycznej i flecie Jesus Cutino. Zreszt± wszyscy cz³onkowie zespo³u to instrumentali¶ci najwy¿szej klasy. Us³yszeæ na ¿ywo w ich wykonaniu doskonale znane z p³yt Chango, Ska Cubano, Yiri Yiri Bon i wiele, wiele innych to czysta przyjemno¶æ. Szkoda, ¿e tak niewiele osób zechcia³o wzi±æ udzia³ w tym, nie bojê siê u¿yæ patetycznego okre¶lenia, misterium muzycznym. Mimo to zespó³ zachowywa³ siê tak jakby gra³ dla pe³nej widowni. Po tym poznaæ profesjonalistów. Relacje z widowni± by³y znakomite. Przytoczê jedn± scenkê humorystyczn±. Natty zapyta³ siê, "Co lubicie piæ". Pad³a odpowied¼, ¿e "wódkê". "A jak±?" - "Ka¿d±" :-). Jemu chodzi³o bardziej o tequilê, o której zaraz wspólnie za¶piewali¶my piosenkê.
Koncert, jak to na festiwalu, by³ krótki. Trwa³ tylko godzinê. Nie mog³o jednak zabrakn±æ bisów. Te przed³u¿y³y go o kolejne pó³ godziny. Wszystko za spraw± Ay Caramba w wersji 20. minutowej. Wystarczaj±ca ilo¶æ czasu na prezentacjê zespo³u, pokazanie umiejêtno¶ci poszczególnych muzyków w licznych solówkach, rozmowy z publiczno¶ci±, wspólne ¶piewanie. Niestety, to by³ ostatni punkt programu. Chcia³oby siê du¿o, du¿o wiêcej. Po koncercie niektórzy cz³onkowie zespo³u zeszli do publiczno¶ci. By³y autografy, fotki, u¶ciski d³oni. Mi³e po¿egnanie. Miejmy nadziejê, ¿e nie na zawsze i jeszcze kiedy¶ nadarzy siê okazja ich zobaczyæ.
Wieczór zakoñczy³ Balkan Beat Box z mieszank± muzyki ¿ydowskiej, arabskiej, cygañskiej i ba³kañskiej, podanej w nowoczesny sposób. Koncert bardzo ¿ywio³owy i bardzo dobry. Ja jednak szykowa³em siê ju¿ do czekaj±cej mnie podró¿y do Rosslau na kolejny festiwal, dlatego musia³em ich odpu¶ciæ. Mo¿e innym razem.
Podsumowuj±c, ciekawy i udany festiwal. Chcia³oby siê rzec, do zobaczenia w przysz³ym roku. Czy jednak na pewno? Ech, ta frekwencja. Zobaczymy, co przysz³o¶æ przyniesie.
2008-07-03 - jaregpowrót »
Drugi dzieñ festiwalu rozpoczê³a szczeciñska Vespa. Ten zespó³ obecnie jest chyba najlepiej prezentuj±cym siê wykonawc± na polskiej scenie ska. Ich podej¶cie do tej muzyki odpowiada mi bardzo, a poziom wykonawczy jaki prezentuj±, dla wielu jest wci±¿ nieosi±galny. Zestaw utworów w³asnych wymieszanych z coverami, w tym Napalm Death :-), sceniczny luz i ¿arty s³owne, po których uszy nie wiêdn±. A pod scen± dobra zabawa tych kilkudziesiêciu, choæ trzeba by raczej napisaæ kilkunastu ludzi, którzy zdecydowali siê przybyæ na Pola Marsowe. My¶lê, ¿e nie ma potrzeby analizowania zaprezentowanego programu punkt po punkcie. Ka¿dy chyba Vespê widzia³ i wie czego mo¿na siê po nich spodziewaæ, a je¶li ostali siê jeszcze tacy, którzy nie mieli przyjemno¶ci, powinni ten niewybaczalny b³±d jak najszybciej naprawiæ. Mimo niekorzystnej pory i grania na otwarcie, szczecinianie zaprezentowali siê z jak najlepszej strony. Tak trzymaæ.
Nastêpnym wykonawc± byli go¶cie z Pragi. Gipsy.cz ³±cz± folklor romski z nowoczesnymi rytmami hip-hopowymi. W ich muzyce nie brakuje te¿ elementów reggae. Ja ich lubiê. Je¶li kto¶ chce spróbowaæ, proponujê dotrzeæ do nagrañ, poznaæ i wyrobiæ swoje zdanie. I niczym siê nie sugerowaæ. Polecam.
Wreszcie nadesz³a chwila, na któr± d³ugo czeka³em. Kiedy przed kilku laty za jakie¶ ¶mieszne pieni±dze kupowa³em zupe³nie w ciemno na Allegro p³ytê zespo³u Ska Cubano, kieruj±c siê wy³±cznie intryguj±c± nazw±, nie wiedzia³em, ¿e dokonujê jednego z najwiêkszych swoich odkryæ muzycznych. Po pierwszym przes³uchaniu zakocha³em siê w tej muzyce i marzy³em, by kiedy¶ móc ich zobaczyæ na ¿ywo. I proszê, marzenia siê spe³niaj±. Na dodatek w naszym piêknym kraju. Prawie pod domem. Tego nie mo¿na by³o przegapiæ.
Przez chwilê my¶la³em, ¿e do Wroc³awia przyjedzie Beny Billy. Ale nie mo¿na mieæ wszystkiego. To Carlos Pena w czarnym kapeluszu i ciemnych okularach jeszcze przed koncertem przechadza³ siê po terenie festiwalowym nie wypuszczaj±c ani na chwilê z rêki takiej ¶miesznej, czarnej siateczki. Ciekawe co w niej przechowywa³? Okaza³ siê bardzo sympatycznym, starszym panem. Mo¿na by³o chwilkê z nim porozmawiaæ, dostaæ autograf czy zrobiæ zdjêcie. Szczególnie chêtnie fotografowa³ siê z dziewczêtami ;-).
Wreszcie dotar³ na scenê i koncert mo¿na by³o rozpoczynaæ. Szefem muzycznym ca³ego przedsiêwziêcia by³ oczywi¶cie Natty Bo. Ubrany w jasny garnitur, z olbrzymim kluczem na szyi i w z³otej koronie, dyrygowa³ zespo³em i publiczno¶ci±, z któr± momentalnie z³apa³ wy¶mienity kontakt. Razem z Pen± stanowili wzajemnie uzupe³niaj±cy siê duet wokalistów. Nie zabrak³o piêknej Megumi Mesaku na saksofonie altowym i w czerwonym kaszkiecie Tan Tana na tr±bce. Sekcja dêta, w której jeszcze puzon i tenor, roz³o¿y³a mnie ca³kowicie na ³opatki. W³a¶nie tak nale¿y graæ na tych instrumentach. Co jaki¶ czas Natty Bo zaprasza³ poszczególnych muzyków na ¶rodek sceny, robi±c wtedy za statyw przyk³adaj±c mikrofon do instrumentu, a ci, znaczy muzycy, wyczyniali cuda w solówkach. Wci±¿ czujê ciarki na plecach. By³y te¿ elementy cyrkowe. Megumi wykona³a swój popisowy numer graj±c na saksofonie trzymanym z ty³u za plecami.
Bardzo podoba³ mi siê graj±cy na gitarze akustycznej i flecie Jesus Cutino. Zreszt± wszyscy cz³onkowie zespo³u to instrumentali¶ci najwy¿szej klasy. Us³yszeæ na ¿ywo w ich wykonaniu doskonale znane z p³yt Chango, Ska Cubano, Yiri Yiri Bon i wiele, wiele innych to czysta przyjemno¶æ. Szkoda, ¿e tak niewiele osób zechcia³o wzi±æ udzia³ w tym, nie bojê siê u¿yæ patetycznego okre¶lenia, misterium muzycznym. Mimo to zespó³ zachowywa³ siê tak jakby gra³ dla pe³nej widowni. Po tym poznaæ profesjonalistów. Relacje z widowni± by³y znakomite. Przytoczê jedn± scenkê humorystyczn±. Natty zapyta³ siê, "Co lubicie piæ". Pad³a odpowied¼, ¿e "wódkê". "A jak±?" - "Ka¿d±" :-). Jemu chodzi³o bardziej o tequilê, o której zaraz wspólnie za¶piewali¶my piosenkê.
Koncert, jak to na festiwalu, by³ krótki. Trwa³ tylko godzinê. Nie mog³o jednak zabrakn±æ bisów. Te przed³u¿y³y go o kolejne pó³ godziny. Wszystko za spraw± Ay Caramba w wersji 20. minutowej. Wystarczaj±ca ilo¶æ czasu na prezentacjê zespo³u, pokazanie umiejêtno¶ci poszczególnych muzyków w licznych solówkach, rozmowy z publiczno¶ci±, wspólne ¶piewanie. Niestety, to by³ ostatni punkt programu. Chcia³oby siê du¿o, du¿o wiêcej. Po koncercie niektórzy cz³onkowie zespo³u zeszli do publiczno¶ci. By³y autografy, fotki, u¶ciski d³oni. Mi³e po¿egnanie. Miejmy nadziejê, ¿e nie na zawsze i jeszcze kiedy¶ nadarzy siê okazja ich zobaczyæ.
Wieczór zakoñczy³ Balkan Beat Box z mieszank± muzyki ¿ydowskiej, arabskiej, cygañskiej i ba³kañskiej, podanej w nowoczesny sposób. Koncert bardzo ¿ywio³owy i bardzo dobry. Ja jednak szykowa³em siê ju¿ do czekaj±cej mnie podró¿y do Rosslau na kolejny festiwal, dlatego musia³em ich odpu¶ciæ. Mo¿e innym razem.
Podsumowuj±c, ciekawy i udany festiwal. Chcia³oby siê rzec, do zobaczenia w przysz³ym roku. Czy jednak na pewno? Ech, ta frekwencja. Zobaczymy, co przysz³o¶æ przyniesie.
2008-07-03 - jaregpowrót »