Las Melinas 2012-02-10, Zielona Góra

Zapraszamy na koncert niesamowitej kapeli - Las Melinas !!! Zespó³ o potê¿nym sk³adzie, brzmieniu i energii. Bardzo skoczne i ¿wawe utwory w rytmach reggae/ ska / swing porusz±... wi�cej »

reklama

Allegro - najwiêksze aukcje internetowe, najni¿sze ceny! Kup i sprzedaj!

The Toasters, Babylove & the van Dangos, Chupacabras

The Toasters, Babylove & the van Dangos, Chupacabras

The Toasters, Babylove & the van Dangos, Chupacabras
2008-04-24
Kraków
miejsce: Imbir

The Toasters od 27 lat wci±¿ w najwy¿szej formie. I co najwa¿niejsze, od jakiego¶ czasu praktycznie ka¿da ich trasa przebiega równie¿ przez Polskê. Tym razem odwiedzili Gdyniê i Kraków. Ja wybra³em gród pod Wawelem. To by³ strza³ w dziesi±tkê. Miniaturowy klub le¿±cy w samym centrum miasta szczelnie wype³ni³o ok. 200 osób, co z jednej strony powodowa³o nieuniknione spiêcia pod scen±, zw³aszcza, ¿e nasza publiczno¶æ czêsto nie umie bawiæ siê przy ska (ska siê tañczy, nie poguje!!!), z drugiej nie by³o pustych miejsc, a jak wiadomo muzykom lepiej siê gra, gdy widownia wype³niona do ostatniego miejsca.

Wieczór rozpocz±³ punkowy Chupacabras z Krakowa. Z tego co jednym uchem s³ysza³em grali ca³kiem nie¼le, ale jako¶ nie mia³em tego dnia ochoty na punk rocka. Skupi³em siê wiêc na interesuj±cej rozmowie przy piwie z Jego Wysoko¶ci± Skadyktatorem. Ju¿ wkrótce zapanuje On nad ¶wiatem dlatego b±d¼cie przygotowani ;-).

Ale przejd¼my do koncertów. Toastersi maj± mi³y zwyczaj zapraszania na swoje trasy m³odszych kolegów po fachu. Tym razem pad³o na Duñczyków z Babylove & the van Dangos, spadkobierców nieistniej±cego ju¿, a znanego temu i owemu, Furillo. Siedem osób mia³o trudno¶ci ze zmieszczeniem siê na mikroskopijnej scenie, ale jako¶ siê w koñcu upchnêli. I zaczêli swoj± znakomit± mieszankê ska, rocksteady, reggea, a za spraw± odpowiedniej barwy g³osu wokalisty, nawet soulu. Zespó³ promowa³ nowy, drugi ju¿ album "Lovers Choice", który w oficjalnej sprzeda¿y znajdzie siê pod koniec czerwca. Oczywi¶cie nie zabrak³o utworów z debiutanckiej p³yty. Nie bêdê ukrywa³, ¿e jestem wielkim fanem grupy i ³ykam wszystko, co wyjdzie spod ich r±k, dlatego trudno mi obiektywnie oceniaæ dokonania zespo³u. Wygl±da jednak na to, ¿e nie by³em jedynym zadowolonym z tego wystêpu. Podoba³o siê chyba wszystkim zgromadzonym w klubie. Dodatkowo, przy takim ¶cisku, na ogó³ nie¶pieszna, bujaj±ca muzyka, pasowa³a idealnie do panuj±cych warunków. Jedyny minus to tylko 50. minutowy wystêp i brak bisów. Pozosta³ apetyt na wiêcej.

Gwiazd± wieczoru by³ oczywi¶cie The Toasters. Ich wystêp zawsze budzi pewien niepokój. W ostatnich czasach graj± bardzo du¿o, co nie zawsze przek³ada siê na jako¶æ wystêpów. Mnie trochê uspokoi³ znakomity koncert jaki dali w grudniu ubieg³ego roku w Pradze. Pierwsze zaskoczenie przysz³o, gdy tylko zainstalowali siê na scenie. W ci±gu tych kilku miesiêcy sk³ad zmieni³ siê ca³kowicie. Poza szefem zespo³u, wokalist± i gitarzyst± Robertem 'Bucketem' Hingleyem i puzonist± Gregiem Robinsonem, reszta to zupe³nie nowi ludzie. Ale czy rzeczywi¶cie? Za perkusj± usiad³ Jesse Hayes znany z Westbound Train, bas znalaz³ siê w rêkach Andrew Pearsona, który dopiero co zakoñczy³ trasê z The New English Beat Rankinga Rogersa, a w saksofon dmucha³ Neil Johnson z The Planet Smashers. Mo¿na powiedzieæ - supergrupa. I to siê czu³o. Grali rewelacyjnie. Fajnie by³o obserwowaæ, jak podczas wystêpu docieraj± siê. Tak zebrani na trasê muzycy pewnie nie mieli do koñca ogranego repertuaru. Dlatego czasem zdarza³y siê kiksy. Wtedy nastêpowa³a wymiana spojrzeñ z Bucketem i ju¿ wszystko by³o w jak najlepszym porz±dku. Bucket w znakomitym nastroju, z czym czasami bywaj± problemy, poprowadzi³ zespó³ do zwyciêstwa. Zaczêli od "2 Tone Army", a potem polecia³y najwiêksze hity. Trudno nawet wymieniaæ co by³o, a czego nie. Amerykanie maj± ich tyle w repertuarze, ¿e mogliby spokojnie obdzieliæ kilka koncertów. Na koniec by³o nawet granie na ¿yczenie. Oj, Bucket pokaza³, ¿e nie jest ¿adnym amerykañskim burakiem tylko normalnym, wyluzowanym facetem potrafi±cym siê bawiæ. Tym razem nie zabrak³o bisów, choæ te¿ za d³ugo nie grali. Dok³adnie nie sprawdza³em, ale koncert nie trwa³ chyba d³u¿ej ni¿ pó³torej godziny. Có¿, narobili ochoty na wiêcej. I mimo, i¿ widzia³em ich ju¿ wiele razy, z przyjemno¶ci± zobaczê ponownie. Wam te¿ polecam.

2008-04-30 - jaregpowrót »