Diana Levi & Upbeat Quartet w Tygmoncie!
2012-02-23, Warszawa
Ska vs. Reggae vs. Digital Dub z elektryzuj±cym ¿eñskim wokalem? Eksperymentatorzy oko³o jamajskich brzmieñ spod znaku ska, rocksteady i jazzu zaprosili do wspólnych wystêpów Dianê... wi�cej »

recenzje
- 2011 - grudzieñ (2)
- 2011 - luty (1)
- 2010 - pa¼dziernik (1)
- 2010 - wrzesieñ (1)
- 2010 - kwiecieñ (1)
- 2010 - styczeñ (1)
- 2009 - grudzieñ (1)
- 2009 - pa¼dziernik (1)
- 2009 - kwiecieñ (5)
- 2009 - marzec (5)
- 2009 - luty (1)
- 2008 - grudzieñ (1)
- 2008 - wrzesieñ (4)
- 2008 - sierpieñ (1)
- 2008 - lipiec (1)
- 2008 - czerwiec (3)
- poka¿ wszystkie
Mighty Mighty Bosstones - Pin Points and Gin Joints

Mighty Mighty Bosstones - Pin Points and Gin Joints
Pin Points & Gin Joints (grudzieñ 2009) to ju¿ ósma p³yta d³ugograj±ca zespo³u, który mo¿na ubóstwiaæ lub przeklinaæ, ale z pewno¶ci± trzeba znaæ. Bostoñscy giganci, bêd±cy razem od roku 1983 maj± za sob± d³ug± drogê, pytanie – co przed nimi? Je¶li mia³oby siê to oceniaæ na podstawie ich najnowszego albumu, z przykro¶ci± stwierdzam - niewiele. Bardzo entuzjastycznie przyjê³am wie¶æ o reaktywacji kapeli w roku 2007, kiedy to wypu¶cili p³ytê Medium Rare z niepublikowanymi dotychczas numerami, jednak nowy materia³ z 2009 dosyæ mnie rozczarowa³. Oczywi¶cie nie powinnam spodziewaæ siê po niemal piêædziesiêcioletnich ju¿ ch³opakach , ¿e zaserwuj± nam p³ytê w stylu Let's face it (1997), z której praktycznie ka¿dy utwór z miejsca stawa³ siê przebojem, ale...
¯eby nikt nie zrozumia³ mnie ¼le - Pin Points & Gin Joints to ca³kiem przyzwoity kr±¿ek - rzecz w tym, ¿e prawie niczym nie ró¿ni siê od dwóch ostatnich albumów Pay Attention (2000) i Jacknife to a Swan (2002). P³yta po prostu razi okrutn± powtarzalno¶ci±. Pomijaj±c wszystko, co za sob± niesie osoba Dickiego Barretta - czyli charakterystyczny schrypniêty g³os, bezsprzeczne umiejêtno¶ci wokalne (kiedy ten facet bierze oddech maj±c do „wyplucia” tyle tekstu??) i jak zwykle m±dre i bardzo osobiste teksty, rzecz jest zrealizowana zupe³nie bez pomys³u. Ten fakt dziwi przede wszystkim dlatego, ¿e zespó³ sk³ada siê z muzyków, którzy s± bardzo wszechstronnymi lud¼mi – udzielaj± siê w przemy¶le filmowym, radiu, graj± w wielu innych projektach. Piêkno tkwi w prostocie, to prawda, czy ta prostota jednak nie mog³aby byæ troszkê mniej prosta? Czy takiego puzonistê jak Chris Rhodes (m.in. The Toastres, Reel Big Fish, NOFX, Less Than Jake) albo saksofonistê jak Tim Burton nie staæ na bardziej wysublimowane partie ni¿ usia-siusia, które tu prezentuj±?
Pierwszy utwór Graffiti Worth Reading buja, ale aran¿e dêciaków s± do bólu przewidywalne; Nah Nah Nah... to utwór, który ¶wietnie sprawdzi siê na koncertach , zwolennicy ostrzejszego brzmienia te¿ znajd± tu co¶ dla siebie – Too Many Stars czy The Bricklayer's Story to kawa³ki w „starszym” stylu kapeli (ska/hc/punk). Ostatni numer A Pretty Sad Exuse to mieszanka stylów reggae, rocksteady i ska/hc. Moimi faworytami na tej p³ycie s± dwie spokojniejsze propozycje: The Route That I Took i Your Life - przyjemne, wpadaj±ce w ucho, mimo to, ¿e jak na Bosstonesów to nic nowego, naprawdê udane.
¯eby jednak nie pisaæ tylko ¼le o zespole, któremu nale¿y siê szacunek - jedno trzeba przyznaæ. Mighty Mighty Bosstones pozostali sob±. Nie poszli w kierunku, który ¶wiêci teraz w USA tryumfy (mówiê o s³odkich rytmach soul i rocksteady, jakie graj± ich koledzy Chris Murray, The Slackers, Aggrolites czy Westbound Train), pokazali, ¿e nie zale¿y im na „modzie”. Jednak - czy granie od prawie dwudziestu lat w sposób w³a¶ciwie niezmienny wyjdzie im na dobre? Oceñcie sami...
2010-04-22 - Julapowrót »
¯eby nikt nie zrozumia³ mnie ¼le - Pin Points & Gin Joints to ca³kiem przyzwoity kr±¿ek - rzecz w tym, ¿e prawie niczym nie ró¿ni siê od dwóch ostatnich albumów Pay Attention (2000) i Jacknife to a Swan (2002). P³yta po prostu razi okrutn± powtarzalno¶ci±. Pomijaj±c wszystko, co za sob± niesie osoba Dickiego Barretta - czyli charakterystyczny schrypniêty g³os, bezsprzeczne umiejêtno¶ci wokalne (kiedy ten facet bierze oddech maj±c do „wyplucia” tyle tekstu??) i jak zwykle m±dre i bardzo osobiste teksty, rzecz jest zrealizowana zupe³nie bez pomys³u. Ten fakt dziwi przede wszystkim dlatego, ¿e zespó³ sk³ada siê z muzyków, którzy s± bardzo wszechstronnymi lud¼mi – udzielaj± siê w przemy¶le filmowym, radiu, graj± w wielu innych projektach. Piêkno tkwi w prostocie, to prawda, czy ta prostota jednak nie mog³aby byæ troszkê mniej prosta? Czy takiego puzonistê jak Chris Rhodes (m.in. The Toastres, Reel Big Fish, NOFX, Less Than Jake) albo saksofonistê jak Tim Burton nie staæ na bardziej wysublimowane partie ni¿ usia-siusia, które tu prezentuj±?
Pierwszy utwór Graffiti Worth Reading buja, ale aran¿e dêciaków s± do bólu przewidywalne; Nah Nah Nah... to utwór, który ¶wietnie sprawdzi siê na koncertach , zwolennicy ostrzejszego brzmienia te¿ znajd± tu co¶ dla siebie – Too Many Stars czy The Bricklayer's Story to kawa³ki w „starszym” stylu kapeli (ska/hc/punk). Ostatni numer A Pretty Sad Exuse to mieszanka stylów reggae, rocksteady i ska/hc. Moimi faworytami na tej p³ycie s± dwie spokojniejsze propozycje: The Route That I Took i Your Life - przyjemne, wpadaj±ce w ucho, mimo to, ¿e jak na Bosstonesów to nic nowego, naprawdê udane.
¯eby jednak nie pisaæ tylko ¼le o zespole, któremu nale¿y siê szacunek - jedno trzeba przyznaæ. Mighty Mighty Bosstones pozostali sob±. Nie poszli w kierunku, który ¶wiêci teraz w USA tryumfy (mówiê o s³odkich rytmach soul i rocksteady, jakie graj± ich koledzy Chris Murray, The Slackers, Aggrolites czy Westbound Train), pokazali, ¿e nie zale¿y im na „modzie”. Jednak - czy granie od prawie dwudziestu lat w sposób w³a¶ciwie niezmienny wyjdzie im na dobre? Oceñcie sami...
2010-04-22 - Julapowrót »