"Enjoy Yourself" Ska Reggae Party
2012-02-18, £ód¼
Enjoy Yourself czyli gor±ca jamajska impreza w ostatni± sobotê karnawa³u. Do czerwono¶ci rozgrzej± parkiet selekcj± karaibskich szlagierów: gospodarz imprezy Hot Shot Sound oraz... wi�cej »

recenzje
- 2011 - grudzieñ (2)
- 2011 - luty (1)
- 2010 - pa¼dziernik (1)
- 2010 - wrzesieñ (1)
- 2010 - kwiecieñ (1)
- 2010 - styczeñ (1)
- 2009 - grudzieñ (1)
- 2009 - pa¼dziernik (1)
- 2009 - kwiecieñ (5)
- 2009 - marzec (5)
- 2009 - luty (1)
- 2008 - grudzieñ (1)
- 2008 - wrzesieñ (4)
- 2008 - sierpieñ (1)
- 2008 - lipiec (1)
- 2008 - czerwiec (3)
- poka¿ wszystkie
Tim Armstrong – A Poet's Life

Tim Armstrong – A Poet's Life
Solowa p³yta wokalisty Rancid wysz³a ju¿ ponad ponad rok temu i wielu jest dobrze znana miêdzy innymi dziêki temu, ¿e by³a swego czasu dostêpna w ca³o¶ci, w³±cznie z teledyskami, na majspejsie zespo³u. Ca³o¶æ materia³u utrzymana jest w stylu balansuj±cym pomiêdzy "dirty reggae" (warto nadmieniæ, ¿e Armstrongowi przygrywa nie kto inny, lecz Aggrolites), a brzmieniami znanymi wcze¶niej z p³yty, "...And Out Come the Wolves". Muzycy Rancida, szczególnie w ci±gu ostatnich paru lat, maj± tê w³a¶ciwo¶æ, ¿e regularnie maczaj± palce w rozmaitych projektach z udzia³em innych zespo³ów. Przy ka¿dym takim nowym wydawnictwie (szczególnie Larsa Fredriksena i Armstronga w³a¶nie) pojawia siê pytanie, kiedy w koñcu siê wyczerpi± i nagraj± co¶ bardzo s³abego. Na razie jednak, na szczê¶cie, wszystko po staremu.
W dodatku A Poet’s Life to chyba pierwsze od "...And Out Come the Wolves" podej¶cie do jamajszczyzny i to na tyle bli¿sze, ¿e te poprzednie nagrania Rancida brzm± przy Armstrongu z Aggrolitesami, jak – z ca³ym szacunkiem – Podwórkowi Chuligani przy Bartendersach. Oczywi¶cie, na p³ycie Tima Armstronga nie mog³oby zabrakn±æ punkowej estetyki, ale tym razem, nie wkracza ona w brzmienie – to jest sta³e i panuj± nad nim w pe³ni The Aggrolites. Armstrong natomiast, jeden z ostatnich punkowych wokalistów, których bym o to pos±dza³, wyczynia ze swoim g³osem niesamowite rzeczy – uprawia wrêcz stylistyczn± ¿onglerkê. Nie przypadkiem jest on tu autorem i wykonawc±, a nie np. Tim Armstrong & The Aggrolites. Nie wiem, jak on to robi, ¶piewa przecie¿ ca³y czas tak samo, a s³ychaæ w nim i Joe Strummera z Sandinisty i old school hip hop. Punk pozostaje w sferze tekstowej (która dziêki temu jest nieco ciekawsza ni¿ trzecio-falowy standard – tytu³ zobowi±zuje i mamy tu do czynienia z konwencj± uliczno-literack±), oprawie graficznej, teledyskach.
Wspó³pracy Tima z Aggrolitesami mówiê wiêc zdecydowane tak i nie obrazi³bym siê za tego projektu ci±g dalszy. A Poet's Life to ¶wietnie dopracowany materia³, spójny stylistycznie i estetycznie, a jednocze¶nie nie jednostajny. Co bardziej konserwatywnych zwolenników d¼wiêków rodem z Jamajki mo¿e zawie¼æ to, ¿e Aggrolites s± tylko t³em – nadaj± brzmienie, ale brakuje solo na instrumentach i tym podobnych smaczków. Moim zdaniem jednak trzeba oddaæ Armstrongowi wszelkie honory – zalety, które ma ta p³yta s± bowiem w pe³ni jego zas³ug±, a odchylenie od tradycyjnej formy uwa¿am za dopuszczalne.
(Szczególnie polecam – Wake Up, Hold On, Into Action, Translator, Lady Demeter)
2008-09-23 - Busterpowrót »
W dodatku A Poet’s Life to chyba pierwsze od "...And Out Come the Wolves" podej¶cie do jamajszczyzny i to na tyle bli¿sze, ¿e te poprzednie nagrania Rancida brzm± przy Armstrongu z Aggrolitesami, jak – z ca³ym szacunkiem – Podwórkowi Chuligani przy Bartendersach. Oczywi¶cie, na p³ycie Tima Armstronga nie mog³oby zabrakn±æ punkowej estetyki, ale tym razem, nie wkracza ona w brzmienie – to jest sta³e i panuj± nad nim w pe³ni The Aggrolites. Armstrong natomiast, jeden z ostatnich punkowych wokalistów, których bym o to pos±dza³, wyczynia ze swoim g³osem niesamowite rzeczy – uprawia wrêcz stylistyczn± ¿onglerkê. Nie przypadkiem jest on tu autorem i wykonawc±, a nie np. Tim Armstrong & The Aggrolites. Nie wiem, jak on to robi, ¶piewa przecie¿ ca³y czas tak samo, a s³ychaæ w nim i Joe Strummera z Sandinisty i old school hip hop. Punk pozostaje w sferze tekstowej (która dziêki temu jest nieco ciekawsza ni¿ trzecio-falowy standard – tytu³ zobowi±zuje i mamy tu do czynienia z konwencj± uliczno-literack±), oprawie graficznej, teledyskach.
Wspó³pracy Tima z Aggrolitesami mówiê wiêc zdecydowane tak i nie obrazi³bym siê za tego projektu ci±g dalszy. A Poet's Life to ¶wietnie dopracowany materia³, spójny stylistycznie i estetycznie, a jednocze¶nie nie jednostajny. Co bardziej konserwatywnych zwolenników d¼wiêków rodem z Jamajki mo¿e zawie¼æ to, ¿e Aggrolites s± tylko t³em – nadaj± brzmienie, ale brakuje solo na instrumentach i tym podobnych smaczków. Moim zdaniem jednak trzeba oddaæ Armstrongowi wszelkie honory – zalety, które ma ta p³yta s± bowiem w pe³ni jego zas³ug±, a odchylenie od tradycyjnej formy uwa¿am za dopuszczalne.
(Szczególnie polecam – Wake Up, Hold On, Into Action, Translator, Lady Demeter)
2008-09-23 - Busterpowrót »