Diana Levi & Upbeat Quartet w Tygmoncie!
2012-02-23, Warszawa
Ska vs. Reggae vs. Digital Dub z elektryzuj±cym ¿eñskim wokalem? Eksperymentatorzy oko³o jamajskich brzmieñ spod znaku ska, rocksteady i jazzu zaprosili do wspólnych wystêpów Dianê... wi�cej »

recenzje
- 2011 - grudzieñ (2)
- 2011 - luty (1)
- 2010 - pa¼dziernik (1)
- 2010 - wrzesieñ (1)
- 2010 - kwiecieñ (1)
- 2010 - styczeñ (1)
- 2009 - grudzieñ (1)
- 2009 - pa¼dziernik (1)
- 2009 - kwiecieñ (5)
- 2009 - marzec (5)
- 2009 - luty (1)
- 2008 - grudzieñ (1)
- 2008 - wrzesieñ (4)
- 2008 - sierpieñ (1)
- 2008 - lipiec (1)
- 2008 - czerwiec (3)
- poka¿ wszystkie
Skambomambo - Made in Pol-Ska

Skambomambo - Made in Pol-Ska
To ju¿ taka specyfika polskiej sceny ska. Zespo³owi ca³kiem nied³ugo stuknie 10 lat, a dopiero co ukaza³a siê debiutancka p³yta grupy. Dobrze, ¿e siê ukaza³a. Czeka³em na ni± od dawna dlatego z niepokojem wk³ada³em kr±¿ek do odtwarzacza. I jakie wra¿enia? Mieszane.
Ale po kolei. Skambomambo prezentuje w znacznej mierze nieco "kwadratow±" odmianê ska, co jednak wcale nie musi oznaczaæ, ¿e jak±¶ gorsz±. Zreszt± jak sami twierdz± graj± radosne ska z domieszk± powerpopu i innych nieokre¶lonych gatunków. W koñcu jest to muzyka do zabawy jakby nie by³o. Czego mo¿na spodziewaæ siê po p³ycie wiemy ju¿ po wys³uchaniu pierwszego utworu zatytu³owanego tak jak ca³y album, bêd±cego muzyczn± wizytówk± zespo³u. Jest szybko i skocznie. W podobnym klimacie utrzymane s± dwa kolejne kawa³ki. Zwolnienie przychodzi wraz z czwartym Banana Cake, by w nastêpnym osi±gn±æ tempo rocksteady, co oddaje zreszt± sam tytu³ tego numeru. A dalej na zmianê, raz wolniej, raz szybciej, z przewag± tego ostatniego.
Wyró¿nikiem p³yty jest barwa g³osu i sposób ¶piewania Mario. Brzmi on zupe³nie inaczej ni¿ wiêkszo¶æ wokalistów, nie tylko na polskiej scenie ska. ¦piewa jakby nieco z innej bajki, co mi bardzo przypad³o do gustu. Teksty podawane s± po angielsku, z wplecionymi od czasu do czasu polskimi s³owami. To siê sprawdza. Bigos w Taxi Driver przywo³uje u¶miech na usta. Bardzo dobrze wypada sekcja rytmiczna daj±c solidn± podstawê wszystkim piosenkom. Czasami pojawia siê prawdziwy gitarowy riff, pos³uchajcie choæby pocz±tku Downtown, co wcale nie jest regu³± w ska. Urozmaiceniem s± ¿eñskie chórki w Rocksteady i koñcz±cym p³ytê Oh Yeah!!. Od siebie polecê szczególnie Recipe. Ten numer z czym¶ mi siê kojarzy, choæ nie mogê sobie przypomnieæ z czym. Niewa¿ne. Wszed³ do g³owy i nie chce jej opu¶ciæ. S³ucham nieustannie.
Czyli jest dobrze? Nie do koñca. Mam powa¿ne zastrze¿enia do sekcji dêtej. S± fragmenty pokazuj±ce potencja³ muzyków, ale ogólny obraz jest z³y. Wszystko to jakie¶ takie proste, by nie powiedzieæ, ¿e momentami prostackie. Dête w Kitch en Song powoduj± u mnie ból g³owy i zgrzytanie zêbami. Chyba zabrak³o kasy na porz±dnego producenta, który uderzy³by piê¶ci± w stó³ i wskaza³ kapeli w³a¶ciwy kierunek. Przypuszczam, ¿e na koncertach zespó³ pod tym wzglêdem prezentuje siê du¿o ciekawiej. Có¿, trzeba to sprawdziæ i liczyæ, ¿e na kolejnej p³ycie, oby nie trzeba by³o czekaæ nastêpne 10 lat, dêciaki zagraj± jak nale¿y.
P³yta zosta³a wydana w formie digipaku. Szata graficzna oszczêdna, ale mi siê podoba. Do tego rozk³adana wk³adka z tekstami i pomys³owymi fotkami. Gdybym mia³ przyznaæ gwiazdki w skali od 1 do 5 da³bym 3 i pó³. A jaka jest Wasza ocena? Sprawd¼cie.
Jimmy Jazz Records JAZZ 114
2008-06-01 - jaregpowrót »
Ale po kolei. Skambomambo prezentuje w znacznej mierze nieco "kwadratow±" odmianê ska, co jednak wcale nie musi oznaczaæ, ¿e jak±¶ gorsz±. Zreszt± jak sami twierdz± graj± radosne ska z domieszk± powerpopu i innych nieokre¶lonych gatunków. W koñcu jest to muzyka do zabawy jakby nie by³o. Czego mo¿na spodziewaæ siê po p³ycie wiemy ju¿ po wys³uchaniu pierwszego utworu zatytu³owanego tak jak ca³y album, bêd±cego muzyczn± wizytówk± zespo³u. Jest szybko i skocznie. W podobnym klimacie utrzymane s± dwa kolejne kawa³ki. Zwolnienie przychodzi wraz z czwartym Banana Cake, by w nastêpnym osi±gn±æ tempo rocksteady, co oddaje zreszt± sam tytu³ tego numeru. A dalej na zmianê, raz wolniej, raz szybciej, z przewag± tego ostatniego.
Wyró¿nikiem p³yty jest barwa g³osu i sposób ¶piewania Mario. Brzmi on zupe³nie inaczej ni¿ wiêkszo¶æ wokalistów, nie tylko na polskiej scenie ska. ¦piewa jakby nieco z innej bajki, co mi bardzo przypad³o do gustu. Teksty podawane s± po angielsku, z wplecionymi od czasu do czasu polskimi s³owami. To siê sprawdza. Bigos w Taxi Driver przywo³uje u¶miech na usta. Bardzo dobrze wypada sekcja rytmiczna daj±c solidn± podstawê wszystkim piosenkom. Czasami pojawia siê prawdziwy gitarowy riff, pos³uchajcie choæby pocz±tku Downtown, co wcale nie jest regu³± w ska. Urozmaiceniem s± ¿eñskie chórki w Rocksteady i koñcz±cym p³ytê Oh Yeah!!. Od siebie polecê szczególnie Recipe. Ten numer z czym¶ mi siê kojarzy, choæ nie mogê sobie przypomnieæ z czym. Niewa¿ne. Wszed³ do g³owy i nie chce jej opu¶ciæ. S³ucham nieustannie.
Czyli jest dobrze? Nie do koñca. Mam powa¿ne zastrze¿enia do sekcji dêtej. S± fragmenty pokazuj±ce potencja³ muzyków, ale ogólny obraz jest z³y. Wszystko to jakie¶ takie proste, by nie powiedzieæ, ¿e momentami prostackie. Dête w Kitch en Song powoduj± u mnie ból g³owy i zgrzytanie zêbami. Chyba zabrak³o kasy na porz±dnego producenta, który uderzy³by piê¶ci± w stó³ i wskaza³ kapeli w³a¶ciwy kierunek. Przypuszczam, ¿e na koncertach zespó³ pod tym wzglêdem prezentuje siê du¿o ciekawiej. Có¿, trzeba to sprawdziæ i liczyæ, ¿e na kolejnej p³ycie, oby nie trzeba by³o czekaæ nastêpne 10 lat, dêciaki zagraj± jak nale¿y.
P³yta zosta³a wydana w formie digipaku. Szata graficzna oszczêdna, ale mi siê podoba. Do tego rozk³adana wk³adka z tekstami i pomys³owymi fotkami. Gdybym mia³ przyznaæ gwiazdki w skali od 1 do 5 da³bym 3 i pó³. A jaka jest Wasza ocena? Sprawd¼cie.
Jimmy Jazz Records JAZZ 114
2008-06-01 - jaregpowrót »